07.01.2016

Road trip po USA - 27 wskazówek przed twoją pierwszą podróżą

Podjąłeś decyzję. Następne dwa tygodnie/miesiąc/pół roku spędzisz zwiedzając Stany Zjednoczone na własną rękę. Może marzysz o przejechaniu kultowej Route 66, a może twój plan jest znacznie bardziej rozbudowany? 


Z doświadczeń zdobytych podczas naszych licznych, dłuższych bądź krótszych wojaży po ponad 30 stanach USA, zrodził się pomysł na ten wpis. Mam nadzieje, że nasze porady Wam się przydadzą i pozwolą zaplanować jeszcze doskonalszą trasę. 

Enjoy the trip!



1. Planowanie. To się nie spodoba miłośnikom podróżowania na spontanie... Moja opinia jest taka: pozostań otwartym na to, co wydarzy się na trasie, ale nie bądź tą osobą, która po powrocie do domu odkrywa, że ominęła coś naprawdę super, bo "nie odrobiła lekcji". Ja nasze podróże planowałam następująco. Kupiłam chyba z 5 różnych przewodników i przeczytałam je od deski do deski. Ilekroć trafiałam na coś, co mnie zainteresowało, przypinałam na mapie małe kolorowe karteczki. Czerwone dla tych miejsc, które absolutnie, choćby nie wiem co, musieliśmy odwiedzić. Pomarańczowe dla tych bardzo ciekawych, ale nie wartych, na przykład, 8 dodatkowych godzin jazdy. Żółte dla tych, do których fajnie byłoby wpaść, jeśli przypadkiem przejeżdżalibyśmy w pobliżu. I te punkciki stały się potem osnową, na której oparliśmy przebieg tras.


source: pinterest.com
2. Inspiracja. Nie wszystkie "czerwone punkty" trafiły na mapę po przeczytaniu przewodnika. Część, można powiedzieć, była tam od zawsze. Nie wchodziło w ogóle w grę, żebyśmy nie zawinęli do North Bend, filmowego miasteczka Twin Peaks (klik), nie sprawdzili, jak wygląda "Przystanek Alaska" (klik), a moja wewnętrzna nastolatka byłaby zawiedziona, gdybyśmy choć na chwilę nie wpadli do Forks;) - klik. Każdy z Was ma na pewno jakieś kultowe obrazy, sceny w swojej głowie, niekoniecznie tak znane jak Monument Valley, czy napis Hollywood. Może będą to schody do mieszkania Carrie Bradshaw z Sex and the City? A może mecz Los Angeles Lakers? Albo może zawsze chcieliście wbiec po schodach w Filadelfii, tak jak Rocky Balboa? Dobrze się zastanówcie, to może być once in the lifetime opportunity!



3. Budżet. Delikatna sprawa... Przecież tak przyziemna kwestia, jak kasa, nie stanie na przeszkodzie do realizacji waszych marzeń... Kiedyś pisaliśmy już o tym, jak skalkulować koszty podróży po USA (klik). Nie będziemy się więc powtarzać. Napiszę tylko, że znam takich, co na podróż ze wschodu na zachód wydali w sumie $100. My stówkę średnio przepuszczamy w ciągu jednego dnia i zapewniam, że nie jesteśmy rozrzutni:( Śpimy najczęściej pod namiotem ($20 za noc), jemy w przydrożnych barach lub fast foodach ($20/obiad dla dwóch osób), tankujemy raz dziennie ($30). To, co zostanie, idzie na wstępy do muzeów, parków, na drobne zakupy tego, co zjemy na śniadanie i kolację, pocztówki, pamiątki. I stówka pęka. 


4. Pojazd. Możemy to zrobić z fantazją, jak ekipa z Busem przez świat, można z fantazją i super tanio - autostopem, tak jak Maciek (autostop jest w USA bardzo mało popularny), można znów stylowo, wynajętym pięknym airstreemem, Camaro lub Mustangiem (wersja de lux). My mamy ten komfort, że posiadamy tu własny samochód, odpadły nam więc koszty wynajęcia. Tam, gdzie naszej fury zabrać nie mogliśmy, wynajmowaliśmy auto korzystając z wyszukiwarki priceline.com. Własny samochód to duża oszczędność czasu, duża elastyczność i co tu dużo mówić, wygoda. Zawsze można też się w nim przespać. 


Camaro - nasz darmowy upgrade z klasy economy na hawajskiej Maui
5. Pakowanie. Jeśli zdecydujesz się jechać w swój pierwszy amerykański road trip samochodem (polecamy), mamy dla Ciebie kilka rad. Po pierwsze, są rzeczy, które ZAWSZE powinieneś mieć w aucie. My, jadąc w długie trasy, przygotowujemy tzw "pudełko techniczne". Mamy w nim:
  • repelent i dymiące sprężynki na komary (obowiązkowe na Florydzie i Alasce);
  • zapasowy kartusz do kuchenki (nic tak nie podnosi na duchu, jak kubek gorącej herbaty o poranku, po wyjątkowo zimnej nocy w namiocie);
  • rozpałkę do ogniska (w tym też celu do oddzielnej torebki zbieram brudne serwetki po obiedzie i inne papierzyska);
  • rulon dużych worków na śmieci (nigdy nie wiesz, kiedy się przydadzą);
  • ręcznik kuchenny i spray do mycia szyb (ilość robali, która lata nad preriami jest niewyobrażalna). Poza tym, czysta szyba, kiedy cały samochód wygląda już jak nieszczęście, bardzo podnosi morale:);
  • kilka jednorazowych reklamówek na śmieci;
  • latarkę i czołówkę (przyda się, jak nocą będziesz potrzebował siku;);
  • mokre chusteczki, takie jak dla niemowląt;
  • sznurek lub linkę i kilka spinaczy do bielizny;
  • zapalniczkę i zapałki;
  • młotek i scyzoryk (koniecznie z otwieraczem do butelek;);
  • rolkę papieru toaletowego. You never know!;
  • galon wody i dobrze wyposażoną apteczkę;
  • last but not least: WD-40 i duct tape, czyli szeroką, srebrną taśmę, którą można zlepić wszystko, np rozdarty namiot (patrz obrazek).

Nasza rada jest jeszcze następująca. Zawsze wszystko pakujcie w jedno i to samo miejsce tak, żebyście mogli się rozpakować niemal z zawiązanymi oczami. Jeśli przyjedziecie w nocy na camping, np na pustynię, nie chcecie wszystkich pobudzić, robiąc zamieszanie, nie mogąc odnaleźć najpotrzebniejszych rzeczy! Na campingach bardzo przydają się też maski na oczy (w czerwcu na Alasce non-stop jest jasno) oraz zatyczki do uszu (Amerykanie najczęściej podróżują camperami, których generatory potrafią chodzić okrągłą dobę - wiecie, ogrzewanie, TV...). 



6. Przygotuj się na zimno. Jedną z najzimniejszych nocy pod namiotem przeżyliśmy w jednym z najgorętszych miejsc na ziemi - w Dolinie Śmierci. Założyliśmy wtedy na siebie wszystko, co mieliśmy w samochodzie, a i tak było mało. Nigdy nie wiesz, kiedy trafi się wyjątkowo mroźna pogoda. Zgrabiałymi od mrozu rękoma ciężko rozpalić ognisko. Jeśli nie zabierzesz ciepłych ubrań, pozbawisz się całej przyjemności z siedzenia na zewnątrz do późna i patrzenia w niebo pełne gwiazd. Kiedy jedziemy w góry lub na północ lub zimą na pustynię, mamy zawsze ze sobą rękawiczki, bieliznę termiczną i kilka żelowych ogrzewaczy do rąk. No i dobre śpiwory i polary.


7. Przygotuj się na zmianę planów. I na to, że nie wszystko, co zaplanowałeś, wypali. Musieliśmy wielokrotnie zmieniać trasę, bo na przykład okazywało się, że jakaś część drogi w górach jest wciąż zasypana śniegiem i nie wiadomo, kiedy będzie przejezdna... 

source: joaoperreviana.com

8. Korzystaj z każdej okazji, kiedy możesz wziąć prysznic. A w szczególności ciepły prysznic. Pamiętaj, na pustyniach, na polach namiotowych, nie ma bieżącej wody.

source: adamodwyer1.com
9. Korzystaj z każdej okazji, żeby zatankować. Na zachodzie i w centralnej części Stanów Zjednoczonych nie są rzadkością znaki mówiące, że następna stacja będzie za 60 mil (100 km)!

source: trafficsafetyguy.com
10. Zbieraj ćwierćdolarówki. To najczęściej właśnie takie monety wrzuca się do parkomatów, w pralniach czy do specjalnych automatów, by wziąć prysznic na campingu.


Do tej czarnej skrzyneczki na ścianie, Tomi musiał wrzucić 8 ćwierćdolarówek, żeby popłynęła ciepła woda. Foto z Alaski.
11. Miej przy sobie gotówkę na camping. Często pola namiotowe są samoobsługowe. Na miejscu, w skrzyneczce, są zostawione koperty, do których wkładasz odliczone pieniądze, podając swoje dane. W którymś momencie nocy lub dnia, może pojawić się strażnik z parku lub camp host (gospodarz), i sprawdzić, czy każdy zapłacił. Nikt nam nie wyda reszty, nie będziemy też mieli jak rozmienić kasy. W niektórych miejscach honorowano czeki lub można było podać dane karty kredytowej. Najczęściej jednak obowiązuje zasada: cash only.


Typowa koperta na opłatę za pole namiotowe w parku narodowym. Tu, na zdjęciu, camping w Joshua Tree NP.
12. Niektóre głośne atrakcje Cię rozczarują. Pytaj o radę przy planowaniu trasy osoby, które mają gust podobny do Ciebie. My na przykład odradzamy wszystkim wycieczkę do Santa Barbara (czemu wszyscy chcą tam jechać?). Uparciuchy jednak jadą i po powrocie przyznają, że nie ma tam nic nadzwyczajnego. Naszą listę przereklamowanych atrakcji zdecydowanie otwiera Muzeum Coca Coli w Atlancie:) - klik!


13. Przygotuj się na monotonię podróży. Szczególnie jadąc przez środkowe, preriowe stany. Całymi godzinami wzrok nie ma się na czym zaczepić. Tylko zielony ocean traw i błękit nieba... Dlatego też...


14. Zabierz ze sobą przekąski. Napoje energetyczne to jedno, ale żeby utrzymać przytomność umysłu przyda się też małe co nieco. W wersji zdrowej orzeszki (w USA, w każdym sklepie kupimy trial mix, czyli mieszanki różnych bakalii), pestki słonecznika, małe marchewki (w Stanach bardzo tanie są duże torebki mini marchewek, tzw baby carrots lub w ogóle całe tacki z małymi kawałkami warzyw do przegryzania). W wersji bez ograniczeń orzeszki w czekoladzie, ulubione przez Tomka Goldfishe (serowe krakersy), chipsy...


source: www.worthalike.com
15. Weź do czytania na głos najfajniejszą książkę, jaka przyjdzie ci do głowy. Przez wiele, wiele lat, naszą podstawową lekturą, którą czytaliśmy na głos, podczas długich, monotonnych fragmentów trasy, były Przygody Pana Samochodzika. Proste, kryminalne historie, z walorem edukacyjnym w postaci historii Polski, osadzone w zabawnych realiach poprzedniego ustroju, sprawdzały się, jako towarzysz podróży, znakomicie. Ważne, żeby było zabawnie. Znakomicie odganiają na trasie sen - i jednocześnie w zabawny i inteligentny sposób opisują Amerykę- książki takie jak Ameryka nie istnieje Wojciecha Orlińskiego (klik) czy Zapiski z wielkiego Kraju Billa Brysona (klik).

16. Dobry podkład muzyczny jest niezbędny. Szkoły sa dwie. I korzystamy z nich wymiennie. Albo dobieramy muzykę pod otaczającą nas scenerię. Czyli podczas naszego road tripa po Islandii słuchaliśmy Sigur Rós & Björk, a podczas trasy przez Alaskę ścieżki dźwiękowej z Into the wild. Druga metoda jest taka, że wyszukujemy stacje radiowe nadające lokalne brzmienie. Dobre muzyczne stacje możesz spotkać w zaskakujących miejscach. Wchłoń w siebie muzykę country i kawałki Bruce'a Springsteena. W Seattle zapuść grunge, a w Detroit Eminema. Wersja dla hardkorów - jadąc przez południowe stany słuchasz występów mariachi. My wymiękamy.



17. Wyszukuj scenic routes, zamiast autostrad. Nadłożysz trochę drogi, ale zamiast nudnej wielopasmówki, nacieszysz oko niezapomnianymi widokami. Dobrym przykładem jest trasa z Los Angeles do San Francisco. Można pojechać I-5 i być na miejscu w 6 godzin, albo jechać o połowę dłużej krętą, wąską nitką Pacific Coast Highway. To jedna z najpiękniejszych dróg w Stanach i byłoby wielkim nieporozumieniem ominąć Big Sur (klik)!!!


Big Sur, najbardziej malowniczy fragment PCH

18. Pozwól sobie od czasu do czasu być "prawdziwym" turystą. Nadłóż drogi, żeby zobaczyć kiczowate ghost town, lub drzewo, przez które można przejechać. Kup magnes na lodówkę lub zdecydowanie zbyt drogiego drinka na Bourbon Street w Nowym Orleanie. Wspomnienia są w końcu bezcenne!



19. Naucz się spać wszędzie. W aucie, na rest area przy autostradzie, u hosta na składającej się kanapie pod schodami, na polu namiotowym w pobliżu torów kolejowych, za bezcen w 4* hotelu w Vegas...

source: thechive.com
20. Najlepsze jedzenie znajdziesz nie w fancy restauracjach, tylko w rodzinnych, przydrożnych dinnerach. Takich z oldschoolowymi neonami i z ręcznie wypisanym menu. Najlepszą wyszukiwarką dobrych miejsc na obiad, jest aplikacja yelp. Zawsze z niej korzystamy, kiedy chcemy znaleźć w pobliżu coś lokalnego i niedrogiego. No i z dobrymi opiniami. Są w Stanach takie miejsca, gdzie jedliśmy nie bacząc na walory smakowe, tylko dla samej chęci odnotowania "jadłem/piłem tam". Żeby wymienić choćby kawę, w pierwszym na świecie Starbucksie w Seattle, obiad w barze na Route 66 czy rozsławione przez serial Twin Peaks cherry pie, w Double R Dinner (obecnie Twedes cafe), w North Bend.


Wyborny dinner w Moab
21. Oszczędzaj, ale graj uczciwie. Pamiętaj o kulturze dawania napiwków (przeczytaj o zasadach tipowania tutaj). Nie cwaniacz. Serio, bardzo Cię prosimy. To, że mieszkamy w Stanach, nie znaczy, że śpimy na kasie. Podobnie tutejsi ludzie, którzy często wykazują się ogromnym zaufaniem do przyjezdnych (wspomniane samoobsługowe campingi). Jeśli na coś nas nie stać, rezygnujemy. Jeśli bardzo nam na czymś zależy, zaciskamy pasa. Nie ma innego, uczciwego wyjścia. Możesz nieco przyoszczędzić szukając ofert na groupon.com (np. na lekcje surfingu, tańsze wejścia do muzeów...) lub poszukując w sieci kuponów (bardzo popularne w USA). Zawsze, zanim gdzieś się wybierzemy, wpisujemy w google nazwę danej atrakcji + coupon. I prawie zawsze udaje nam się coś znaleźć.  Większość muzeów, podczas jednego dnia w tygodniu, wpuszcza ludzi za darmo. Jeśli planujesz odwiedzić więcej niż 4 parki narodowe w ciągu roku, kup kartę America The Beautiful. To taki abonament na wejścia do parków, ważny przez rok, dla wszystkich osób jadących w samochodzie. Nawet jak jest Was czworo, wystarczy jeden taki pass. O darmowych atrakcjach Los Angeles pisalismy tu - klik!

22. Od czasu do czasu pozwól sobie na wakacje. Wynajmij hotel z ciepłym prysznicem i czystą pościelą. Zobacz w TV kilka amerykańskich reality show, przytul głowę do miękkiej poduszki. Rozkoszuj się dobrodziejstwem klimatyzacji... My najczęściej planujemy nocleg pod dachem na taki dzień, kiedy zapowiada się, że całą noc będzie ulewa. Polujemy wtedy na najtańsze noclegi poprzez wyszukiwarkę priceline.com.



23. Nie spodziewaj się wiele, słysząc od recepcjonisty zaproszenie na free breakfest. Wiele amerykańskich, tanich moteli, kusi gości darmowym śniadaniem. Jeśli spałeś kiedyś w europejskim hotelu, oferującym śniadanie, możesz mieć wyrobione błędne wyobrażenie na temat tego, co zaserwują ci rano w Stanach. W 9 na 10 przypadkach będzie to lurowata kawa, napój prawie-jak-pomarańczowy i słodka muffinka. Czasem chleb tostowy z dżemorem i płatki. Koniec.



24. Jak najczęściej śpij pod rozgwieżdżonym niebem, szczególnie na południowym zachodzie. W stanach takich jak Nevada, Arizona czy Nowy Meksyk, z daleka od wielkich miast, niebo jest ciężkie od gwiazd, powietrze pachnie zupełnie inaczej i śpi się też inaczej. Jednocześnie czujnie i spokojnie. Nasłuchuj przed snem odgłosów natury, to najpiękniejsza kołysanka. Do dzis w moim osobistym rankingu najfajniejszych nocy jest ta, kiedy do snu układało nas wycie kojotów na pustyni.


Zmierzch na kalifornijskiej pustyni

25. Zapamiętaj na zawsze swoją pierwszą nitkę drogi, prostą aż po horyzont. Taki amerykański krajobraz - ikona. Chyba nigdzie indziej nie ma takich dróg!


Droga w Death Valley

26. Zachowaj zdrowy rozsądek, ale nie bój się ludzi. Spotkasz się z masą bezinteresownego zainteresowania, troski i życzliwości. Amerykanie są absolutnie wspaniali, wbrew szerzonym o nich negatywnym stereotypom. Czasami zatrzymujemy się, z duszą na ramieniu, w creepy trailer parkach lub motelach, o których w żartach mówimy, że w nocy zjadają tam ludzi (tak, wiem, za dużo horrorów:). Ale nigdy jeszcze nie mieliśmy żadnych niebezpiecznych przygód. W naszych oczach Ameryka jawi się jako bardzo bezpieczny kraj dla turystów.


Psychoza;)
27. Utrwal w pamięci (a nie tylko na karcie pamięci), najpiękniejsze chwile. Oderwij wzrok od monitora, zatrzymaj się na chwilę, pomyśl, jestem tu i teraz, jest cudownie tak, jak jest. Ten moment jest niepowtarzalny. 



9 komentarzy:

  1. Rewelacyjny post! Sama jak tylko mam możliwość lubię urządzać road tripy po USA, ale do tej pory była to wschodnia część USA. Plan na tegoroczne lato to Route 66 i Parki Narodowe-własne doświadczenie to zawsze jakiś plus, ale Twoje rady i sugestie na pewno sobie zapiszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tekst sie podoba. Nie ma lepszej części Stanów na road trip niż południowy-zachód! Te przestrzenie! Te parki! Te krajobrazy!

      Usuń
    2. Dziękuję za ten wpis. Mieszkamy w Raleigh i właśnie planujemy zrobić mały, rozgrzewkowy road trip po naszej części wybrzeża. Tę ładniejszą częśc pewnie będziemy w stanie odwiedzić dopiero w przyszłym roku. Dzięki za wiele przydatnych informacji!
      Pozdrawiam, Mateusz

      Usuń
    3. Również pozdrawiamy i życzymy szerokiej, równiutkiej, prostej aż po horyzont drogi!

      Usuń
  2. Mega przydatny post! Ale mam problem, nie umiem spać wszędzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczęłam czytać przy porannej kawie i jeszcze nie doszłam do pkt.10! Błądzę po starszych wpisach, oglądam zdjęcia, sprawdzam różne informacje... Rozmarzyłam się :) Świetnie napisane!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam taką samą fotkę z Death Valley :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie napisany post! Przyjemnie się czyta i bardzo wciąga :) Najlepsze roadtripy w Kaliforni, wzdłuż Highway 1! Zapraszam na relację z naszej podróży do Big Sur - http://www.naazymut.pl/pl/wzdluz-wybrzeza-kalifornii-big-sur/.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny blog, mocno inspiruje :-). Zasady bardzo ciekawe, chociaż z kilkoma punktami bym się nie zgodził.

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com