26.06.2015

Pacoima street art - Mural Mile w San Fernando Valley

Mural Mile to projekt artystyczny, którego początki sięgają 2012 roku. Wtedy to grupa artystów, postanowiła odmienić niezbyt atrakcyjne oblicze, położonego tuż pod Los Angeles, miasteczka Pacoima, poprzez wyprowadzenie sztuki na ulice.

Obecnie, w promieniu 4 km od miejskiego ratusza, możemy odszukać ponad 50 murali, wykonanych przez lokalnych artystów. Poniżej prezentujemy nasze ulubione.

Gwiazdor wielu filmów (Maczeta, Sons of Anarchy, żeby wymienić tylko niektóre) Danny Trejo, aktywnie inwestuje w lokalną społeczność, między innymi wspierając program 12 kroków, który pomaga wyzwolić się z nałogów.

19.06.2015

Carlsbad Caverns National Park - podziemny cud natury


"(...) Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Słyszałam, że są w tobie wielkie puste sale,
nie oglądane, 
piękne nadaremnie,
głuche, 
bez echa czyichkolwiek kroków.
(...)
Nie szukam w tobie przytułku na wieczność.
Nie jestem nieszczęśliwa.
Nie jestem bezdomna.
Mój świat jest wart powrotu.
Wejdę i wyjdę z pustymi rękami.
A na dowód, że byłam prawdziwie obecna,
nie przedstawię niczego prócz słów,
którym nikt nie da wiary(...)"
Wisława Szymborska
Rozmowa z kamieniem






16.06.2015

Au Pair - jak znaleźć legalną pracę w Stanach Zjednoczonych

Niemal codziennie otrzymujemy maile od Was z pytaniem, w jaki sposób przyjechać legalnie pracować do Stanów. Z reguły nie mamy dla Was dobrych wiadomości. Uzyskanie wiz pracowniczych, L lub HB, wymaga dużej determinacji ze strony naszej i potencjalnego pracodawcy. Jest jednak grupa osób, która w prosty sposób może zrealizować swoje marzenia o życiu i pracy w USA.

Jeśli jesteś młodą dziewczyną, lubisz dzieci (z wzajemnością) i chciałabyś przez rok cieszyć się słońcem Kalifornii, zgiełkiem Nowego Yorku lub po prostu zachłysnąć się życiem w Ameryce, możesz przekuć to marzenie w realny plan, za pomocą programu Au Pair.

Kim jest au pair? 

W dużym uproszczeniu, opiekunką do dzieci. Ale bardziej można jej obowiązki porównać do roli starszej siostry, niż pomocy domowej. W wielu przypadkach au pair traktowane są jak członkinie rodzin, uczestniczą w świętach i ważnych uroczystościach familijnych.

Kadr z filmu Nanny diaries

12.06.2015

"Detroit. Sekcja zwłok Ameryki" Charlie LeDuff - recenzja

Detroit 
Sekcja zwłok Ameryki
Charlie LeDuff
Czarne 2015

Razem z Tomkiem pochodzimy z Łodzi. W kolosalnym uproszczeniu przedstawię Wam historię mojego miasta. Dawniej było to centrum europejskiego włókiennictwa (jeśli ktoś jeszcze nie czytał Ziemi Obiecanej, polecam, świetna książka). Jedna z moich babć była krawcową, druga pracowała w fabryce rajstop. Dziadek Tomka miał niewielka szwalnię. Tak. Był czas, kiedy większość mieszkańców Łodzi i okolicznych miejscowości zatrudniona była w "branży". Fabryki pracowały pełną parą. Ludzie myśleli, że tak będzie zawsze. Ale przyszedł czas, kiedy wszyscy na świecie uświadomili sobie, że tańsze materiały można sprowadzić z Azji. Fabryki, które dawniej robiły na 3 zmiany, zaczęły się zamykać jedna po drugiej. W mieście powiało biedą, marazmem i wszechobecnym rozkładem. 

05.06.2015

"Ameryka po kaWałku" Marek Wałkuski - recenzja

Ameryka po kaWałku
Marek Wałkuski
Znak 2014

"Ameryka po kaWałku" to już druga "amerykańska" książka, znanego przede wszystkim słuchaczom radiowej Trójki, redaktora Wałkuskiego. Do lektury pierwszej pozycji - "Wałkowania Ameryki" - zachęcaliśmy w naszej recenzji tutaj - klik! Kto zna Marka Wałkuskiego z radiowej anteny wie, jakiego stylu narracji po nim oczekiwać. Będzie i rzeczowo i zabawnie. Lekko o poważnych tematach (napady na banki, umieranie). Zupełnie poważnie o kwestiach lekkich (golf, David Latterman). O ile Wałkowanie uznałam za książkę przydatną szczególnie osobom myślącym o przeprowadzce do Stanów, o tyle "Amerykę po kaWałku" z zainteresowaniem przeczytają wszyscy, choć niektórych ta lektura może zirytować. Autor kroi Stany Zjednoczone na smakowite kawałki. I właśnie z tym, zdaje się, część Czytelników ma problem. Że ta Ameryka w oczach Autora taka apetyczna. Że brak tu obiektywizmu. Że redaktor Wałkuski zatracił się do nieprzytomności w swoim amerykańskim śnie. Czytałam kilka książek, i wiele artykułów/postów (niektóre całkiem udane!) traktujących o Stanach Zjednoczonych, pisanych przez osoby będące tu tylko przejazdem. Ktoś wpada do USA na kilka tygodni i później rości sobie prawo do autorytatywnych, często negatywnych wypowiedzi, na temat tego kraju. Ma do tego oczywiście pełne prawo. Ale czemu łatwiej nam przychodzi wiara, w zapewnienia naszego kolegi, który po wakacjach w Stanach stwierdza, że ludzie tu głupi, grubi i fałszywi, niż w słowa cenionego dziennikarza, który tłumaczy nam Amerykę poznaną przez siebie od podszewki? Tak bardzo przeszkadza nam, że trawa jest dla niego zielona po jego własnej stronie płotu? Zresztą, niejako ubiegając krytykę, już we wstępie Autor uczciwie ostrzega, że wybrał do opisania rzeczy, które lubi, pisze "opisywanie wad USA pozostawiam licznym krytykom tego kraju". Jeśli więc z założenia mówicie Ameryce "NIE", omijajcie tę książkę szerokim łukiem. Przecież i tak wiecie lepiej. Jeśli zaś fascynują Was Stany Zjednoczone, chcecie zajrzeć za turystyczną kurtynę, podpatrzeć za co my - mieszkańcy USA - cenimy ten kraj, zapraszam do lektury!

02.06.2015

Fakty i mity na temat życia w Południowej Kalifornii

Marzy Ci się przeprowadzka do Kalifornii i zastanawiasz się, na ile obraz pokazywany w filmach i serialach jest zgodny z prawdą? Czy twój charakter będzie pasował jak ulał do tutejszej rzeczywistości, a może twoje upodobania zupełnie z nią nie współgrają? Pośpiech, czy chill out? Słońce, czy deszcz? Slow food, czy fast food? Hybrydy, czy muscle cars? Wschód, czy zachód? Dla nas odpowiedź jest jasna: best coast is west coast! 

1. W Kalifornii możesz nie mieć mieszkania, ale musisz mieć samochód. Prawda. Do tego stopnia, że czasem spotykamy ludzi mieszkających w swoich autach. Bez własnego środka transportu nie jesteś w stanie zrobić praktycznie nic. Odległości w Kalifornii są olbrzymie, a komunikacja publiczna jest jak UFO. Ktoś podobno widział, ale nikt nie miał bezpośredniej styczności;) No dobra, z tym ostatnim trochę przesadziłam. Sami korzystaliśmy z autobusu raz (jadąc odebrać z myjni samochód:) Wyjątek: San Francisco. Miasto jest całkiem nieźle skomunikowane autobusami i tramwajami.



Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com