13.07.2015

Marfa - tajemnicze światła nad pustynią, Rolling Stones i najmniejszy sklep Prady

Maleńka Marfa (2000 mieszkańców) leży w południowo-zachodnim narożniku Teksasu. "Tylko" 300 km na wschód od El Paso i 600 km na zachód od stolicy stanu, Austin. Jedyne, co oddziela te tereny od opanowanego przez kartele narkotykowe pogranicza z Meksykiem, to rozległe, dziewicze połacie parku narodowego Big Bend. Zaryzykuję stwierdzenie, że to jedno z najbardziej hipsterskich miejsc w Stanach. 


Bracia Coen kręcili tu "To nie jest kraj dla starych ludzi". Nietypowa sława miasteczka ściągnęła tu w odwiedziny takie gwiazdy jak Beyonce, Roberta Pattinsona, Natalie Portman, Matthew McConaughey czy Jacka Gyllenhaala. No i nas;) 
Co nas przyciągnęło do Marfy? Nie były to zakupy u Prady (o tym za chwilę) lecz tajemnicze światła, które rozsławiły mieścinę wśród wszystkich tropicieli ufo i zjawisk trudnych do wytłumaczenia. 
Punkt obserwacyjny skierowany na światła Marfy.

Kilka mil na wschód od Marfy natrafiamy na punkt obserwacyjny, gdzie wieczorami gromadzą się ludzie, licząc na to, że będą świadkami niesamowitego zjawiska. Czasami, tuż po zmierzchu, lub tuż przed świtem, patrząc na południe, można dostrzec krążące w powietrzu świetliste kule, białe lub żółte, które łączą się i dzielą, wznoszą i opadają. Ich źródło do dziś nie jest znane...

Pierwsze doniesienia, o tajemniczych kulach światła, tańczących nad pustynią, pojawiły się już pod koniec XIX wieku. To dla mnie wystarczający dowód, by obalić najpopularniejszą dziś teorię, że zjawisko to nic innego, jak światła samochodów jadących odległą drogą. Dodatkowo tłumaczenie takie nie ma sensu, bo światła nie są widywane co dzień, a trudno zakładać, że samochody jeżdżą tamtędy jedynie kilkanaście razy w roku (na pustyni przejrzystość powietrza najczęściej jest bardzo duża). 


Inne teoria mówią, że światła są wynikiem obecności ulatniających sie z ziemi gazów, podobnie jak występujące nad bagnami błędne ogniki. Że są to odblaski miki, srebrzystego minerału występującego w skałach. Że to zjawisko występujące na stryku dwóch mas powietrza, różniących się skrajnie temperaturą. Że to wyładowania elektryczne, podobne ogniom świętego Elma... Teorii jest wiele, żadna, mimo licznych, prowadzonych w Marfie badań, nie znalazła potwierdzenia....


Ja należę do wymierającego pokolenia romantyków, którzy wolą widzieć w tańczących ognikach zbłąkane dusze, ewentualnie mogłabym przystać na wersję z ufo. Niestety mimo uważnego wpatrywania się w ciemny jak smoła horyzont, nie udało nam się, podczas naszego pobytu w Marfie, dostrzec niczego niezwykłego. Nie tym razem. Ale sam fakt przesiadywania razem z innymi, jeszcze bardziej niż my pokręconymi ludźmi (uzbrojonymi w krzesła, termosy i lornetki), nocą, na odludziu, pod rozgwieżdżonym niebem, był fajny i na długo zostanie w mojej pamięci. 



Światła Marfy doczekały się uwiecznienia w kawałku Stonesów "No spare parts", gdzie Mick Jagger spiewa:
I saw the lights of Marfa, I guess it was a scenic route
When I had to change a tire, I’m glad I wore my western boots
Lonely hearts, they’re not made to break
I got no spare parts, got no oil to change

source: wikipedia.org

Jadąc drogą nr 90 w okolicach Marfy możecie przez chwilę mieć wrażenie, że oczy was zawodzą. Oto sklep Prady. Na tym, wybaczcie mi słowo, zadupiu. Szyld jest, torebki i buty na wystawie także (wybrane osobiście przez Miuccie Prade, z kolekcji jesień/zima 2005). Patrzycie właśnie na instalację artystyczną duetu Elmgreen & Dragset. Takie rzeczy - tylko w Stanach!



Najlepsze miejsce na nocleg w Marfie? Zdecydowanie najfajniejszy camping w Teksasie (a miejcie na uwadze, że Teksas jest większy od Francji;) - El Cosmico. Jest tu kuchnia na świeżym powietrzu i takaż łazienka. Są hamaki i tipi. I totalny chillout.






I jeszcze na deser, prawdziwa teksańska bryka! Na tyle miała napis: "Boże, jeśli nie możesz wziąć mnie do nieba, to zabierz mnie do Teksasu".

9 komentarzy:

  1. Teraz już wiem o co chodzi z plakatami i obrazami Prada Marfa -> Ciekawe nie powiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy blog, zaluje, ze dopiero teraz go znalazlam. Ja jestem teraz w Houston na kilkumiesiecznym stazu naukowym. Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga:
    http://przestrzenie-jedzenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Zaraz zerknę co tam ciekawego u Cibie na blogu!

      Usuń
  3. Co ja bym dał za podróż do USA. Im człowiek starszy tym więcej wymówek - rodzina, dzieci, itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymamy kciuki, żeby się w końcu udało! Warto po stokroć!

      Usuń
  4. Bardzo fajne miejsce chętnie bym je odwiedził. Fajnie macie, że sobie tak podróżujecie powiedzcie jak to się ma do dni wolnych w pracy, nie ma z tym problemów, bo do texasu kawałek jest a mówiłaś że jesteście podróżnikami lowcostowymi więc samolot odpada.
    Aha, właśnie powiedzcie, jak to jest z tym zachodnim wybrzeżem, gdzieś wyczytałem, że woda w Pacyfiku strasznie zimna i prawie nikt poza surferami nie pływa tam.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z dniami wolnymi w Stanach nie jest kolorowo:( Akurat Tomka korporacja daje mu 25 dni, ale np kiedy teraz ostatnio miał operację dysków, to pierwszy tydzień chorobowego schodził mu z urlopu:( Ale nie narzekamy, bo standardowo Amerykanie mają tylko 10(!) dni urlopu. Masakra. Co do Texasu. Był na trasie naszej trwającej 2 miesiące objazdówki po Stanach, która zrobiliśmy, gdy Tomkowi skończył się pierwszy kontrakt.
      Co do wody w oceanie na zachodnim wybrzeżu, faktycznie, raczej nikt nie pływa tu rekreacyjnie. W wodzie przy brzegu pluskają się zimno-odporne dzieciaki, a dalej zapuszczają się tylko surferzy, którzy właściwie przez cały rok używają pianek. Wzdłuż wybrzeża płynie tu zimny prąd oceaniczny, który wpływa na to, że ocean ma niewielkie parowanie, co przekłada sie na niskie opady w Kalifornii i jej pustynny klimat. Coś za coś, woda zimna przez cały rok, ale tez pogoda dzięki temu piękna!

      Usuń
  5. Na zwiedzenie Teksasu potrzeba by bylo chyba kilka tygodni, ale moim zdaniem warto, ale nie radze jechac tu latem. Obecnie jest naprawde bardzo goraco, trudno wytrzymac na otwartej przestrzeni dluzej, niz kilkanascie minut.
    Co do plywania - bylam w Galveston, nie widzialam tam ani jednej pluskajacej sie w wodzie osoby. Plaza nie zachwyca, jest to raczej uklepana ziemia. Plaze w Polsce wydaja mi sie teraz przepiekne :)

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com