12.06.2015

"Detroit. Sekcja zwłok Ameryki" Charlie LeDuff - recenzja

Detroit 
Sekcja zwłok Ameryki
Charlie LeDuff
Czarne 2015

Razem z Tomkiem pochodzimy z Łodzi. W kolosalnym uproszczeniu przedstawię Wam historię mojego miasta. Dawniej było to centrum europejskiego włókiennictwa (jeśli ktoś jeszcze nie czytał Ziemi Obiecanej, polecam, świetna książka). Jedna z moich babć była krawcową, druga pracowała w fabryce rajstop. Dziadek Tomka miał niewielka szwalnię. Tak. Był czas, kiedy większość mieszkańców Łodzi i okolicznych miejscowości zatrudniona była w "branży". Fabryki pracowały pełną parą. Ludzie myśleli, że tak będzie zawsze. Ale przyszedł czas, kiedy wszyscy na świecie uświadomili sobie, że tańsze materiały można sprowadzić z Azji. Fabryki, które dawniej robiły na 3 zmiany, zaczęły się zamykać jedna po drugiej. W mieście powiało biedą, marazmem i wszechobecnym rozkładem. 



Zawsze kiedy słucham piosenki Myslovitz "Chłopcy" myślę o Łodzi.

"Wieczorami chłopcy wychodzą na ulicę,
Bo wieczorami nie widać szarości
Nie widać brudnych ulic a latarnie nie świecą
I można udawać, że można na spacer pójść"

Czemu o tym piszę? Bo Łódź zyskała miano polskiego Detroit. Powstał nawet film "After the factory" porównujący oba miasta. Z olbrzymią ciekawością zabrałam się więc za lekturę. Muszę przyznać, że choć teraz mam świadomość, jak bardzo krzywdzące są porównania mojego miasta do Detroit, o tyle sama książka jest świetna. 

Jest to reportaż z oblężonego miasta. Z miasta, gdzie pozbawieni sprzętu strażacy, dzień po dniu toczą heroiczną walkę z podpalaczami (bo podpalony dom to widowisko tańsze niż kino). Z miasta, gdzie miejskie struktury polityczne przeżarte są do cna korupcją i zepsuciem moralnym. Z miasta, które zaliczyło najbardziej spektakularny upadek w amerykańskiej historii. 

Autor wychował się w Detroit. Wyjechał z miasta, by powrócić do domu w momencie najbardziej krytycznym - a przez to dla dziennikarza i reportażysty najbardziej ciekawym - czyli w 2008 roku, kiedy amerykańska giełda opadała na dno jak kamień rzucony w wodę. 

Różnica między Detroit i Łodzią jest taka, że w Michigan posypał się przemysł motoryzacyjny. Fabryki Forda, GM czy Chryslera, cięły etaty jak szalone. Ludzie pogrążali się w patologii, narkotykach, alkoholu. Kto mógł, wyjechał. Detroit w latach '50 liczyło 1,9 miliona mieszkańców, z czego 80% stanowili biali. Pół wieku później zostało tu niecałe 700 tys., niemal wyłącznie czarnej ludności. Ale nawet dla pozostałych nie starczało pracy. I na ten ciekawy i niesamowicie dramatyczny moment zjawia się w mieście Charlie LeDuff. W mieście, które zabrało mu siostrę i siostrzenicę, gdzie jego brat "zagubił się w śnieżnej zamieci cracku". W mieście pełnym niespotykanych ludzkich dramatów, które, jak pisze Autor, tylko tym różni się od krajów trzeciego świata, że tu po ulicach nie chodzą kozy. Dawniej najbogatsze miejsce w USA, teraz  najbiedniejsze. Miasto, gdzie narodził się amerykański styl życia, osunęło się w przepaść. Pozwolę sobie zacytować Autora, który sam najlepiej opisuje, o czym traktuje jego książka:

"To nie jest książka o geopolityce, makroekonomii czy finansach globalnych. Nie jest też to historia, która dobrze się kończy i wywołuje niezłe samopoczucie. To ponury pamiętnik reportera, który wraca do domu, a dom ten nie przypomina już tego, który kiedyś miał. To książka o żywych ludziach, których robota polega na przetrwaniu w miejscu, z którego już nikt - poza tymi, którzy tam pozostali - nie ma żadnego pożytku. To książka o tym, jak to jest obudzić się pewnego ranka i usłyszeć, że wyszedłeś już z użytku; i choć wiesz, że to prawda, nie chcesz w to uwierzyć. To książka o brutalnym mieście i twardych ludziach, pokazywanych w najdonioślejszych chyba i najbardziej katastrofalnych latach, jakie miała przeżyć Ameryka. To książka o rodzinie, gliniarzach, przestępcach i pracownikach fabrycznych. O skorumpowanych politykach i upadającej gazecie. O gniewnych ludziach, którzy walczą, płaczą i chwytają się siebie nawzajem, próbując utrzymać się przy życiu".
Ze swojej strony gorąco polecamy.
Książka ukazała się nakłądem Wydawnictwa Czarne
PS. W Łodzi wcale nie jest tak strasznie!
PS2. Dla zainteresowanych, zwiastun filmu "After the factory".





1 komentarz:

  1. Ciekawe ciekawe. Widziałem film całkiem niezły.

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com