07.04.2015

Zanurzeni we wszechświecie, czyli czym jest Integratron?

Wstaliśmy w sobotę o 6:30 rano. To znaczy, że okazja była bardzo wyjątkowa.

O 10:00 utknęliśmy w korku pośrodku pustyni. Korek prowadził aż do bramy, za którą znajdowała się dwupiętrowa kopuła. Bardzo wyjątkowa kopuła. Wybudowana zgodnie z instrukcjami, jakie w połowie ubiegłego wieku otrzymał George Van Tassel.

Instruktorzy też byli wyjątkowi. Wskazówki płynęły bowiem bezpośrednio od Wenusian (jeśli tak należy nazywać mieszkańców planety Wenus).

Kiedy już wpuszczono nas na parking, z samochodów wysypało się wyjątkowo ciekawe towarzystwo. 
Ponad połowę osób stanowili do bólu wystylizowani hipsterzy. O której oni musieli wstać, żeby zdążyć tak ułożyć grzywki?? Dobrze, że chociaż nie musieli się golić, styl na zarośniętego drwala wciąż dominuje, także w Kalifornii. 
Drugą pod względem liczebności grupę stanowiły kalifornijskie panie domu. W dużych słomkowych kapeluszach, z lśniącymi blond włosami i złocistą opalenizną. Piećdziesięciolatki z ciałami dwudziestolatek (ukłucie zazdrości;). Swoich reprezentantów mieli też prawdziwi hipisi. Szczególnie moją uwagę przyciągnęła starsza pani, cała w wielobarwnych tatuażach i z piórami w uszach. How cool is that? 
No i byli też tacy jak my, ciekawscy zwyklasi;)



Całe to fantastyczne towarzystwo zwlokło się ze swoich wygodnych łóżek o nieprzyzwoitej, jak na weekend, porze i zgromadziło się pośrodku niczego, skuszone wizją:
  • podróży w czasie
  • uleczenia ciała
  • kontaktu z obcymi cywilizacjami
  • totalnego odlotu
  • pełnego relaksu umysłu

Ok, zacznijmy od początku. 

Jest połowa ubiegłego wieku. Van Tassel, pilot i inżynier, medytuje w pobliżu Giant Rock (o Wielkiej Skale wkrótce będzie oddzielny post). Nawiązuje kontakt z pozaziemską cywilizacją, która przekazuje mu wskazówki dotyczące wybudowania kopuły. Powstanie ona w miejscu rzekomej anomalii magnetycznej, na tzw vorteksie. Dwupiętrowa konstrukcja zostanie utworzona bez użycia metalu. Tylko drewno i szkło. W dużej części sfinansuje ją Howard Hughes, amerykański miliarder i konstruktor lotniczy (tytułowy Aviator, grany przez Leonardo DiCaprio). Z założenia, kopuła ma dawać nie tylko możliwość podróżowania w czasie, ale również odnawiać komórki w ludzkim ciele, wydłużając trwanie naszego życia. 

Integratron integruje ludzi wszystkich ras i religii, którzy na tym zaimprowizowanym ołtarzyku zostawiają bliskie swemu sercu przedmioty.
Van Tassel nie doświadcza cudownej, odmładzającej mocy budowli i umiera nagle w '78. Kopuła jest wówczas ukończona w około 95%. W latach 80. pojawia się pomysł, żeby wykorzystać niesamowitą akustykę miejsca i przerobić je na.... dyskotekę. Na szczęście budowlę kupują 3 siostry Karl i w roku 2000 otwierają ją dla gości. 
I oto jesteśmy! 
Oprócz nas Integratron przyciągnął swojego czasu np Moby'ego (jego fotka wisi tutaj na ścianie). Wpadł również z wizytą Anthony Bourdain, by nakręcić odcinek swojego show, odbywały się tu śluby, koncerty gospel, a nawet powstał teledysk kapeli Zwan (drugi projekt lidera Smashing Pumpkins).


Pomysł sióstr na Integratron był następujący: wykorzystując właściwości akustyczne budynku, urządzać dla chętnych, uzdrawiające ciało i umysł, seanse dźwiękowe.
Podczas jednego weekendu w miesiącu można skorzystać z kąpieli w dźwiękach bez wcześniejszej rezerwacji. Tak, jak zrobiliśmy to my, wraz z setką innych osób. Bilety na 4 seanse rozeszły się w 20 minut! 


O umówionej godzinie weszliśmy na pięterko kopuły, gdzie na parkiecie przyszykowano już maty i poduszki. Wybraliśmy sobie miejsce i leżąc, czekaliśmy na jedną z sióstr Karl. Kiedy przyszła, usiadła na poduszce pośrodku kręgu, ułożonego z dużych, mlecznobiałych, kryształowych mis. Dana wielkość misy odpowiadała określonemu dźwiękowi i określonej czakrze w ludzkim ciele.


Mistrzyni ceremonii zaczynała od potrójnego uderzenia w naczynie, a następnie, przy pomocy specjalnej pałeczki, manewrowała dźwiękiem, który odchodził i powracał, wibrował, zataczał koła pod kopułą i opadał na nas, wwiercając się w nasze głowy. Każdy dźwięk, jeden wyższy od drugiego, powodował u mnie ciarki na kolejnej części ciała, od głowy, aż po koniuszki palców u stóp. Super przyjemne uczucie! 
Powietrze wewnątrz było przyjemnie chłodne i rozkosznie pachniało lawendą. 
Po 20 minutowym koncercie, przez kolejnych 40 minut leżeliśmy w ciszy, słuchając muzyki relaksacyjnej, kilku osobom nawet się przysnęło! 


Porady praktyczne:
  • zmarzlakom może być chłodno (duży kontrast, między upalną pustynią, a klimatyzowanym wnętrzem Integratronu). Weźcie sobie zawczasu kocyk (leżą przygotowane w wielkiej skrzyni). Zimne stopy skutecznie uniemożliwiły Tomiemu pełen relaks;
  • do kopuły, podczas publicznych seansów, nie mają wstępu zwierzęta, ani dzieci poniżej 12 roku życia; 
  • na miejscu nie kupicie niczego do jedzenia, jest natomiast dostęp do wody pitnej;
  • najbliższy camping znajduje się w pobliskim Joshua Tree National Park, a przed seansem można się zdrzemnąć na hamaku

Jak można wziąć udział w seansie?
  1. Jeden weekend w miesiącu Integratron przyjmuje gości bez uprzedniej rezerwacji ($20/os. - uważam, że było warto, ale my lubimy "takie rzeczy":). Wybierając tę opcję należy przyjechać przynajmniej godzinę przed pierwszym seansem (brama otwierana jest o 10:00), bo bilety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki
  2. Wykupić prywatny seans w Integratronie ($250-$800, w zależności od ilości uczestniczących osób). 
  3. Zapisać się na grupowy seans, za pośrednictwem strony http://integratron.com/ ($25/os. w ciągu tygodnia, $35 w weekend)
Ok, koniec gadania, posłuchajcie sami (na co dzień używane są tylko te białe, kryształowe misy).


Pozdrawiamy!!!





2 komentarze:

  1. "Lubimy takie rzeczy" :))) ..Też lubię, więc super, że o nim napisaliście!

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com