10.12.2015

Jaka wtyczka i jakie napięcie w USA?

Dziś będzie szybko, krótko i na temat bardzo prozaiczny.
Prąd.
A więc i wtyczki i napięcia.
Otóż w Stanach i jedno i drugie jest inne niż w Polsce.
A co za tym idzie, aby móc naładować swoje komórki, aparaty fotograficzne i inne laptopy będziecie potrzebować przejściówki.
Amerykańska wtyczka ma dwa płaskie bolce, ustawione równolegle. Zdarzają się też wtyczki z trzecim, okrągłym bolcem, będącym uziemieniem. U mnie w domu, jak teraz się przyglądam, jedynie rozgałęźnik, robot kuchenny i ekspres do kawy mają 3 bolce. Wtyczki dwubolcowe pasują bez problemu do gniazdek z dziurką na uziemienie. 


Biała przejściówka i czarna wtyczka z uziemieniem.

Drugą kwestią jest napięcie. W Polsce wynosi ono 230 V (częstotliwość bodajże 50 Hz), natomiast w Stanach 110 V / 60 Hz. Co to w praktyce oznacza? Np. polską grzałką nie mogłam zagotować wody na campingu. Mimo długiego oczekiwania nie osiągnęła ona odpowiedniej temperatury. 
I w drugą stronę. Jeśli planujecie zakup sprzętu w Stanach, szczególnie takiego o dużej mocy, być może będziecie musieli zainwestować w transformator (konwerter). To dodatkowy koszt ok. 150 PLN (są też tańsze, chińskie, ponoć zawodne). Bez transformatora urządzenie może nawet się spalić, więc nie ryzykujcie! Sprawdźcie czy jest wyposażone w uniwersalny zasilacz działający w przedziale 110-230V.
Z własnego doświadczenia: w Ameryce nabyliśmy oba używane przez nas obecnie aparaty fotograficzne i bez problemu ładowaliśmy je bez konwertera w Polsce, wykorzystując jedynie przejściówkę. 
Planowałam, że jeśli będziemy wracać do kraju i zabiorę ze sobą mój ukochany KichenAid (dla niewtajemniczonych to taki najbardziej wypasiony robot kuchenny, który śni się po nocach niejednej pani domu:) to nie zaryzykuję używania go bez konwertera. Ale włąśnie zauważyłam, że na kablu ma przylepioną kartkę, że nie wolno go stosować z adapterem, to samo jest napisane na ekspresie. Jedna z Czytelniczek napisała cenną uwagę, że obecnie wszystkie urządzenia maja uniwersalny zasilacz, przystosowany do różnych napięć, więc może faktycznie cały problem daje sie rozwiązać jedynie przy pomocy maleńkiej przejściówki. Czekam na dalsze uwagi i wymiane doświadczeń!

02.12.2015

Co to takiego CARFAX - czyli jak bezpiecznie kupić używane auto w USA

Posty związane z motoryzacją, na przykład ten, o tym jak zrobić prawo jazdy (klik), jak kupić auto (klik) i jak je ubezpieczyć (klik) cieszą się na blogu bardzo dużą popularnością. Skoro więc tyle osób robi prawko w Stanach, to pewnie przynajmniej część z nich będzie też tu kupować samochód. 
I to dla nich jest ten post.

Przechodziliście kiedyś przez męki kupowania używanego auta w Polsce?
Jeśli jeszcze nie natknęliście się na bezwypadkowy samochód, szpachlowany na pół centymetra, lub ktoś nie próbował Wam wcisnąć bryki prosto z Reichu, od niemieckiej emerytki, która jeździła nią tylko w niedzielę do kościoła, (ach ten niski przebieg!) to nie znacie życia;) 

W Polsce, by uniknąć takich nieprzyjemnych sytuacji, pozostaje nam każdorazowo umawiać się do mechanika, albo jeszcze lepiej do autoryzowanego warsztatu danej marki, i za grube pieniądze prześwietlać na wskroś nasz potencjalny nabytek oraz sumienie sprzedającego.

Amerykanie są sprytniejsi

Wymyślili CARFAX. 


26.11.2015

Nie ma za co - czyli indiańskie obchody Unthanksgiving na wyspie Alcatraz

Z głębokiego snu wyrwał nas budzik nastawiony na 3:45. To już rano, czy jeszcze noc? Większość Amerykanów właśnie przewracała się na drugi bok, śniąc o nadchodzącej uroczystej, rodzinnej kolacji i gigantycznym pieczonym indyku. Był ostatni czwartek listopada, Święto Dziękczynienia. Ciszę nocną zakłócał tylko wiatr smagający deszczem o szyby naszego pokoju hotelowego, w Downtown San Francisco. Wyobraziłam sobie, jak zimno musi być na dworze. Południowa Kalifornia odzwyczaiła nas od takiej pogody. Typowy polski listopad - pomyślałam. Musieliśmy zaangażować całe zasoby silnej woli, by jednak zwlec się z łóżka i pojechać na Pier 33, z którego to miejsca odpływają statki zmierzające na Alcatraz. Na nabrzeżu było zimniej, niż się spodziewałam. Zgromadziła się tu już całkiem spora grupa osób. Cierpliwie, ociekając wodą i kuląc się pod zimnymi podmuchami, czekaliśmy na swoją kolej, by wejść na łódź. To była bardzo wyjątkowa, zdarzająca się raz do roku okazja. 

Razem z Indianami płynęliśmy na Alcatraz, na obchody Indigenous Peoples Sunrise Ceremony, zwanej też Unthanksgiving Day.

17.11.2015

World of Coca-Cola czyli "muzeum" coli w Atlancie

Co to takiego: świetnie nadaje się do czyszczenia muszli klozetowej, doskonale usuwa rdzę, potrafi rozpuścić zęby i zawiera 25 kostek cukru na litr? Jak również jego nazwa jest drugim najbardziej powszechnym słowem na świecie (po "ok"), świetnie komponuje się z whiskey, jest sprzedawane w ponad 200 krajach i pierwotnie było obmyślone jako lekarstwo? Zgadliście. To Coca-Cola. 




Kiedy mieszkaliśmy w Polsce, Tomek nałogowo pił colę. Na przymusowy odwyk przeszedł dopiero w Stanach, gdzie - tu ciekawostka - Cola smakuje nieco inaczej (wg Tomiego ZUPEŁNIE inaczej). Różnica w smaku jest spowodowana tym, że w US brązowa woda jest słodzona słodem kukurydzianym (wszechobecny w pożywieniu high fructose corn syrup, straszny syf), a w Polsce "zwykłym" buraczanym cukrem. Jeśli wziąć pod uwagę, że 1/10 objętości napoju stanowi cukier, nic dziwnego, że różnica w jego pochodzeniu wpływa tak znacząco na smak. Dodam jeszcze, że w Meksyku colę słodzi się cukrem trzcinowym, a obecnie w Stanach możemy tez kupić colę z zieloną etykietą, która słodzona jest zdrową stevią.

10.11.2015

Ubezpieczenie samochodu w USA

Z małymi wyjątkami, ubezpieczenie samochodu w Stanach Zjednoczonych jest obowiązkowe. Ale gdzie ubezpieczyć samochód? I co oznaczają poszczególne terminy na polisie? Czy można ubezpieczyc auto nie mając amerykańskiego prawa jazdy? O tym w dzisiejszym odcinku naszych porad praktycznych.

Na początek moja dobra rada, nie dajcie się zwieść pokusie zaoszczędzenia kilkunastu stówek na ubezpieczeniu. Wierzcie  mi, nie chcecie być w skórze osoby, która z własnej kieszeni musi wypłacić zadośćuczynienie poszkodowanym... 

03.11.2015

Too much good whiskey is barely enough, czyli z wizytą u Jacka Daniela.


Jakiś czas temu postanowiliśmy z Tomkiem, w ramach naszych pielgrzymek popkulturowych, odwiedzić miejsca związane z naszymi ulubionymi, kultowymi napojami. Dzieliło je jedynie 300 km (3 godziny drogi to w Stanach bliziutko), łączyło natomiast to, że pochodzące z nich napoje, razem tworzą nektar bogów;) Mowa oczywiście o coli (Tomi jest coloholikiem) i whiskey (ja z kolei zgadzam się w 100% z Markiem Twainem, który mawiał, że "too much good whiskey is barely enough"). Ruszyliśmy więc do Atlanty, do "muzeum" Coca-Coli (o tym innym razem) i do Lynchburga w Tennessee, gdzie powstaje Jack Daniel's.


30.10.2015

Cmentarz Nowodziewiczy w Moskwie

Uwielbiam cmentarze. Jedno z okien mojego mieszkania w Polsce wychodzi na największy w Europie cmentarz żydowski. Pewnie niektórzy z Was myślą, że jedzenie śniadania (mówimy o oknie w kuchni) z widokiem na nekropolię jest nieco creepy, dla mnie plama zieleni granicząca ze smętnym łódzkim blokowiskiem, budzi tylko pozytywne skojarzenia. No i do czasu wizyty na Cmentarzu Nowodziewiczym w Moskwie w każdym mieście umarłych czułam się bardzo dobrze (okreslenie "jak u siebie" byłoby nie na miejscu;). Cisza, spokój, refleksyjna melancholia. Do czasu. Spacerując alejkami Nowodziewiczego, na każdym kroku czułam na sobie lodowate spojrzenia Groźnych Panów, lustrujących nas podejrzliwie ze swoich postumentów. 


27.10.2015

Klimatyczny cmentarz St. Louis w Nowym Orleanie

Saint Louis Cemetery no. 1 jest najbardziej znanym i jednocześnie najstarszym cmentarzem w Nowym Orleanie. Został założony w 1789 roku, kiedy miasto odradzało się z popiołów, po wielkim pożarze, który miał miejsce rok wcześniej. Najsławniejszą jego "lokatorką" jest pochowana tu niekwestionowana królowa voodoo, Marie Laveau.

Jeśli zaglądacie na naszą stronę regularnie, zapewne już wiecie, że uwielbiamy cmentarze. Nowoorleański St. Louis Cemetery no. 1 (są jeszcze dwa inne, o tej samej nazwie) był dla nas nie lada gratką. Do szczęścia brakowało nam tylko odpowiedniej, klimatycznej pogody. Wędrowaliśmy alejkami "miasta umarłych" w 40'C, przy wilgotności takiej, że spokojnie ryby mogłyby pływać w powietrzu. Ale nawet przy tej pogodzie czuliśmy ciarki na plecach. Jeśli podzielacie naszą fascynacje nekropoliami, kliknijcie na tag "cmentarz", znajdziecie tam i alaskańskie domki duchów i opuszczony cmentarz wymarłego miasta w Dolinie Śmierci, a nawet cmentarzysko neonów i samolotów. No i cmentarze, na których pochowano wiele hollywoodzkich gwiazd.




20.10.2015

Jak sprowadzić samochód z USA?

Jak sprowadzić samochód ze Stanów Zjednoczonych?A może najpierw należałoby zapytać, czy i kiedy warto kupić auto w USA? A jeśli warto, to ile taka przyjemność kosztuje? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć w dzisiejszym odcinku porad praktycznych.

Chevy Kingswood

24.08.2015

Nowy Orlean 10 lat po Katrinie - migawki z ulic


Do Nowego Orleanu przyjechaliśmy w początku czerwca i było nam NIEWIARYGODNIE gorąco, a lokalsi twierdzili, ze upały dopiero się zaczną, wraz z nadejściem lata. Nasze dni wyglądały następująco. BARDZO wczesnie rano wychodziliśmy z hostelu i maszerowaliśmy zwiedzać. Koło południa ja już się ledwo trzymałam na nogach (mieszkanie w rozkosznie ciepłej, ale nieupalnej Kalifornii zamieniło mnie w totalnego mięczaka). Wsiadaliśmy do tramwaju, w hostelu braliśmy zimny prysznic i zalegaliśmy na piętrowym łóżku z rozkręconą na maksa klimatyzacją. Ładowaliśmy tak baterie do mniej więcej 16, kiedy to znów ruszaliśmy "do miasta". 

Wieczorem Nowy Orlean ożywał. Na ulice wylegali ludzie, a z okien sączyła się muzyka...


18.08.2015

Graceland - posiadłość i miejsce pochówku Elvisa Presleya w Memphis, Tennessee

Zawsze wydawało mi się, że za poetycką nazwę "Graceland" (co można przetłumaczyć, jako Kraina Łaskawości) odpowiada sam Elvis (uwielbiam jego wykonanie Amazing Grace). Jednak rzeczywistość jest znacznie bardziej prozaiczna, Posiadłość otrzymała swoje imię na cześć córki (Grace) pierwotnego właściciela tych gruntów. Wprowadzając się, Presley postanowił zachować oryginalną nazwę domu.


Graceland znajduje się 15 km od centrum Memphis, w Tennessee, niedaleko granicy z Mississippi (dwa stany, co do których zawsze mam wątpliwości, jak napisać ich nazwy:) Elvis nabył posiadłość Graceland w wieku 22 lat. Rezydencja, wraz z 14 akrami ziemi, kosztowała nieco ponad $100 000 (kolejne $500 000 rozeszło się w kolejnych latach na rozbudowę i modernizację). Stała się ona jego domem na następne dwie dekady, aż do śmierci artysty w 1977 roku. 


11.08.2015

Jak kupić samochód w Stanach Zjednoczonych

No dobrze. Przeprowadziłeś się do USA. Jeśli zamieszkałeś w Nowym Jorku, albo w innym dużym mieście, z dobrą komunikacją publiczną, spokojnie poradzisz sobie bez samochodu. W innym wypadku zakup auta stanie się twoim priorytetem. 


W Kalifornii bez samochodu nie ma życia. Jak więc nabyć używany pojazd bez zbędnych wydatków i frustracji? W Stanach kupiliśmy już 3 auta, zbyt mało, byśmy uważali się za specjalistów, ale też wystarczająco dużo, by przygotować dla Was to krótkie know-how.
Zaczynamy!

27.07.2015

Marie Laveau - nowoorleańska Królowa Voodoo

Laleczki zgromadzone w Muzeum Voodoo

Luizjańskie voodoo wywodzi się z wierzeń afrykańskich i haitańskich. Do Nowego Orleanu dotarło w XVIII wieku, za sprawą niewolników ściąganych z zachodniej Afryki (dzisiejszy Benin) oraz uciekinierów z Haiti. Utworzyli oni zwartą kulturowo, francuskojęzyczną społeczność, która następnie przeszła na katolicyzm, łącząc płynnie religię chrześcijańską z rytuałami swoich przodków. 

Elementami wyróżniającym nowoorleańskie voodoo są słynne laleczki, uwielbienie do talizmanów i obecność charyzmatycznych kapłanek, zwanych królowymi voodoo, z których najsławniejszą była niewątpliwie Marie Laveau.

20.07.2015

See You later, aligator - Rezerwat Jean Lafitte koło Nowego Orleanu

Po kilku dniach w mieście zatęskniliśmy za naturą i wybraliśmy się na bagna. Pół godziny drogi na południe od Nowego Orleanu, na podmokłych terenach otaczających jezioro Salvador, znajduje się rezerwat Barataria (część większego Jean Lafitte Preserve). 


Ze swojej strony gorąco Wam polecamy spacer przepięknym szlakiem Bayou Coquille. W ciągu dwóch godzin spacerku (6 km) dostaniecie przedsmak zróżnicowanego krajobrazu bagien, podmokłych łąk i wolnopłynących rzek (bayou). Bądźcie uważni, nie róbcie hałasu, a mokradła pokażą się wam z najpiękniejszej i najciekawszej strony, Aligatory, wielkie ważki i kurtyny hiszpańskiego mchu, zwieszającego się z cyprysów. I jeszcze te dźwięki natury! 

Bayou Coquille Trail.

13.07.2015

Marfa - tajemnicze światła nad pustynią, Rolling Stones i najmniejszy sklep Prady

Maleńka Marfa (2000 mieszkańców) leży w południowo-zachodnim narożniku Teksasu. "Tylko" 300 km na wschód od El Paso i 600 km na zachód od stolicy stanu, Austin. Jedyne, co oddziela te tereny od opanowanego przez kartele narkotykowe pogranicza z Meksykiem, to rozległe, dziewicze połacie parku narodowego Big Bend. Zaryzykuję stwierdzenie, że to jedno z najbardziej hipsterskich miejsc w Stanach. 


Bracia Coen kręcili tu "To nie jest kraj dla starych ludzi". Nietypowa sława miasteczka ściągnęła tu w odwiedziny takie gwiazdy jak Beyonce, Roberta Pattinsona, Natalie Portman, Matthew McConaughey czy Jacka Gyllenhaala. No i nas;) 
Co nas przyciągnęło do Marfy? Nie były to zakupy u Prady (o tym za chwilę) lecz tajemnicze światła, które rozsławiły mieścinę wśród wszystkich tropicieli ufo i zjawisk trudnych do wytłumaczenia. 

04.07.2015

Konkurs z Wydawnictwem Czarne


Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym możecie wylosować jedną z trzech książek Charliego LeDuffa "Detroit. Sekcja zwłok Ameryki".

Recenzje książki zamieściliśmy jakiś czas temu na blogu (klik!).

Aby mieć możliwość wylosowania nagrody, wystarczy jedynie zapisać się na comiesięczny newsletter naszego bloga.



Wśród zarejestrowanych osób rozlosujemy 3 egzemplarze ww. książki.
Konkurs trwa od 4 lipca 2015 do 10 lipca 2015, do północy. 

Szczegółowy regulamin znajdziecie tutaj (klik!)

Powodzenia!!!



Książki wylosowały następujace osoby: lecenaksiezyc, e_adamczyk1 oraz karola2415. Sprawdźcie maila! Gratulacje!

26.06.2015

Pacoima street art - Mural Mile w San Fernando Valley

Mural Mile to projekt artystyczny, którego początki sięgają 2012 roku. Wtedy to grupa artystów, postanowiła odmienić niezbyt atrakcyjne oblicze, położonego tuż pod Los Angeles, miasteczka Pacoima, poprzez wyprowadzenie sztuki na ulice.

Obecnie, w promieniu 4 km od miejskiego ratusza, możemy odszukać ponad 50 murali, wykonanych przez lokalnych artystów. Poniżej prezentujemy nasze ulubione.

Gwiazdor wielu filmów (Maczeta, Sons of Anarchy, żeby wymienić tylko niektóre) Danny Trejo, aktywnie inwestuje w lokalną społeczność, między innymi wspierając program 12 kroków, który pomaga wyzwolić się z nałogów.

19.06.2015

Carlsbad Caverns National Park - podziemny cud natury


"(...) Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Słyszałam, że są w tobie wielkie puste sale,
nie oglądane, 
piękne nadaremnie,
głuche, 
bez echa czyichkolwiek kroków.
(...)
Nie szukam w tobie przytułku na wieczność.
Nie jestem nieszczęśliwa.
Nie jestem bezdomna.
Mój świat jest wart powrotu.
Wejdę i wyjdę z pustymi rękami.
A na dowód, że byłam prawdziwie obecna,
nie przedstawię niczego prócz słów,
którym nikt nie da wiary(...)"
Wisława Szymborska
Rozmowa z kamieniem






16.06.2015

Au Pair - jak znaleźć legalną pracę w Stanach Zjednoczonych

Niemal codziennie otrzymujemy maile od Was z pytaniem, w jaki sposób przyjechać legalnie pracować do Stanów. Z reguły nie mamy dla Was dobrych wiadomości. Uzyskanie wiz pracowniczych, L lub HB, wymaga dużej determinacji ze strony naszej i potencjalnego pracodawcy. Jest jednak grupa osób, która w prosty sposób może zrealizować swoje marzenia o życiu i pracy w USA.

Jeśli jesteś młodą dziewczyną, lubisz dzieci (z wzajemnością) i chciałabyś przez rok cieszyć się słońcem Kalifornii, zgiełkiem Nowego Yorku lub po prostu zachłysnąć się życiem w Ameryce, możesz przekuć to marzenie w realny plan, za pomocą programu Au Pair.

Kim jest au pair? 

W dużym uproszczeniu, opiekunką do dzieci. Ale bardziej można jej obowiązki porównać do roli starszej siostry, niż pomocy domowej. W wielu przypadkach au pair traktowane są jak członkinie rodzin, uczestniczą w świętach i ważnych uroczystościach familijnych.

Kadr z filmu Nanny diaries

12.06.2015

"Detroit. Sekcja zwłok Ameryki" Charlie LeDuff - recenzja

Detroit 
Sekcja zwłok Ameryki
Charlie LeDuff
Czarne 2015

Razem z Tomkiem pochodzimy z Łodzi. W kolosalnym uproszczeniu przedstawię Wam historię mojego miasta. Dawniej było to centrum europejskiego włókiennictwa (jeśli ktoś jeszcze nie czytał Ziemi Obiecanej, polecam, świetna książka). Jedna z moich babć była krawcową, druga pracowała w fabryce rajstop. Dziadek Tomka miał niewielka szwalnię. Tak. Był czas, kiedy większość mieszkańców Łodzi i okolicznych miejscowości zatrudniona była w "branży". Fabryki pracowały pełną parą. Ludzie myśleli, że tak będzie zawsze. Ale przyszedł czas, kiedy wszyscy na świecie uświadomili sobie, że tańsze materiały można sprowadzić z Azji. Fabryki, które dawniej robiły na 3 zmiany, zaczęły się zamykać jedna po drugiej. W mieście powiało biedą, marazmem i wszechobecnym rozkładem. 

05.06.2015

"Ameryka po kaWałku" Marek Wałkuski - recenzja

Ameryka po kaWałku
Marek Wałkuski
Znak 2014

"Ameryka po kaWałku" to już druga "amerykańska" książka, znanego przede wszystkim słuchaczom radiowej Trójki, redaktora Wałkuskiego. Do lektury pierwszej pozycji - "Wałkowania Ameryki" - zachęcaliśmy w naszej recenzji tutaj - klik! Kto zna Marka Wałkuskiego z radiowej anteny wie, jakiego stylu narracji po nim oczekiwać. Będzie i rzeczowo i zabawnie. Lekko o poważnych tematach (napady na banki, umieranie). Zupełnie poważnie o kwestiach lekkich (golf, David Latterman). O ile Wałkowanie uznałam za książkę przydatną szczególnie osobom myślącym o przeprowadzce do Stanów, o tyle "Amerykę po kaWałku" z zainteresowaniem przeczytają wszyscy, choć niektórych ta lektura może zirytować. Autor kroi Stany Zjednoczone na smakowite kawałki. I właśnie z tym, zdaje się, część Czytelników ma problem. Że ta Ameryka w oczach Autora taka apetyczna. Że brak tu obiektywizmu. Że redaktor Wałkuski zatracił się do nieprzytomności w swoim amerykańskim śnie. Czytałam kilka książek, i wiele artykułów/postów (niektóre całkiem udane!) traktujących o Stanach Zjednoczonych, pisanych przez osoby będące tu tylko przejazdem. Ktoś wpada do USA na kilka tygodni i później rości sobie prawo do autorytatywnych, często negatywnych wypowiedzi, na temat tego kraju. Ma do tego oczywiście pełne prawo. Ale czemu łatwiej nam przychodzi wiara, w zapewnienia naszego kolegi, który po wakacjach w Stanach stwierdza, że ludzie tu głupi, grubi i fałszywi, niż w słowa cenionego dziennikarza, który tłumaczy nam Amerykę poznaną przez siebie od podszewki? Tak bardzo przeszkadza nam, że trawa jest dla niego zielona po jego własnej stronie płotu? Zresztą, niejako ubiegając krytykę, już we wstępie Autor uczciwie ostrzega, że wybrał do opisania rzeczy, które lubi, pisze "opisywanie wad USA pozostawiam licznym krytykom tego kraju". Jeśli więc z założenia mówicie Ameryce "NIE", omijajcie tę książkę szerokim łukiem. Przecież i tak wiecie lepiej. Jeśli zaś fascynują Was Stany Zjednoczone, chcecie zajrzeć za turystyczną kurtynę, podpatrzeć za co my - mieszkańcy USA - cenimy ten kraj, zapraszam do lektury!

02.06.2015

Fakty i mity na temat życia w Południowej Kalifornii

Marzy Ci się przeprowadzka do Kalifornii i zastanawiasz się, na ile obraz pokazywany w filmach i serialach jest zgodny z prawdą? Czy twój charakter będzie pasował jak ulał do tutejszej rzeczywistości, a może twoje upodobania zupełnie z nią nie współgrają? Pośpiech, czy chill out? Słońce, czy deszcz? Slow food, czy fast food? Hybrydy, czy muscle cars? Wschód, czy zachód? Dla nas odpowiedź jest jasna: best coast is west coast! 

1. W Kalifornii możesz nie mieć mieszkania, ale musisz mieć samochód. Prawda. Do tego stopnia, że czasem spotykamy ludzi mieszkających w swoich autach. Bez własnego środka transportu nie jesteś w stanie zrobić praktycznie nic. Odległości w Kalifornii są olbrzymie, a komunikacja publiczna jest jak UFO. Ktoś podobno widział, ale nikt nie miał bezpośredniej styczności;) No dobra, z tym ostatnim trochę przesadziłam. Sami korzystaliśmy z autobusu raz (jadąc odebrać z myjni samochód:) Wyjątek: San Francisco. Miasto jest całkiem nieźle skomunikowane autobusami i tramwajami.



15.05.2015

Los Angeles street art - galeria

Ci z Was, którzy towarzyszą nam już od jakiegoś czasu, zapewne zauważyli naszą słabość do street art-u. Pod względem różnego rodzaju graffiti, Los Angeles nas rozpieszcza. Największe zagęszczenie murali znajdziemy w DTLA (Downtown Los Angeles) Art District. 

Tam praktycznie każda uliczka ma nam coś spektakularnego do zaoferowania. I to w większości tam powstały fotografie zgromadzone w poniższej galerii. Wyjątkiem jest Park(ing) Banksy'ego, który znajduje się przy 908 S. Broadway. Zbiór zdjęć jest małą częścią (wybraną absolutnie subiektywnie) tego, co "upolowaliśmy" podczas jednego tylko, kilkugodzinnego spaceru.
Enjoy!


Park(ing) Banksy'ego trafił pod ochronną pleksi, z obawy przed wandalami. To chyba najsławniejsze graffiti w Mieście Aniołów. I jedno z moich ulubionych dzieł Banksy'ego.

12.05.2015

Los Angeles for free, czyli 10 super fajnych miejsc, które można za darmo odwiedzić w LA

W Ameryce część rzeczy jest tańsza niż w Polsce (markowe ubrania), część jest w podobnej cenie (kosmetyki), a część jest droższa (nisko przetworzone jedzenie). Do tej ostatniej grupy zdecydowanie zalicza się także rozrywka. Bilety na koncerty, do muzeów, horrendalne opłaty parkingowe za postój podczas danego eventu ($20 jest standardem za parking podczas imprezy) potrafią skutecznie utrudnić zwiedzanie.
I tu wkraczamy my! Zebraliśmy dla Was w jednym miejscu najfajniejsze atrakcje w Los Angeles, za które nie trzeba płacić.

Przed Chinese Theatre

08.05.2015

O co chodzi w wrestlingu? Road to Wrestelmania 2015

- A tak w ogóle to lubię oglądać wrestling...
- ???
- Mam tak od dziecka. Oglądałam chyba na Eurosporcie, kiedy rówieśnicy ekscytowali się Tsubasą na Polsacie. 
- Ale wiesz, że to jest udawane???


05.05.2015

I want to believe, czyli co się wydarzyło w Roswell?

Koszulka zakupiona w Roswell.
Tomi założył ją później,
 kiedy poszliśmy zwiedzać centrum NASA,
 na Cape Canaveral:)
Jak powszechnie wiadomo, latem 1947 roku, w Roswell rozbiło się UFO. 

Albo balon meteorologiczny.

Albo super nowoczesny wojskowy samolot szpiegujący.

Właściwie, to nawet nie wydarzyło się w Roswell, tylko 75 mil (!) od miasta, dokładnie pośrodku niczego. I dlatego Roswell udzieliło zdarzeniu swojej nazwy. Inaczej mówilibyśmy o incydencie z pastwiska owiec, gdzieś tam w Nowym Meksyku.

A tak mamy incydent z Roswell, o którym słyszał każdy.

A miasto odcina, po dziś dzień, kosmiczne kupony.

28.04.2015

Jak dojść pod napis HOLLYWOOD?

Zastanawialiście się dlaczego każdy, kto zawita do Los Angeles, ma zdjęcie, na którym majaczy w tle napis HOLLYWOOD, ale nikt nie ma zdjęcia pod samymi literami?  Dzieje się tak, ponieważ do znaku nie można dojść. Chyba, że oprócz zdjęcia ze znakiem, chcecie mieć także fotkę w kartotece policyjnej... Najbliżej, jak się da, można podejść tak, by zobaczyć napis od tyłu. I tak WARTO!



22.04.2015

Street Art w Reykjaviku Part 2

Zgodnie z obietnicą, dzis druga część spaceru po ulicach Reykjaviku (pierwszą część znajdziecie tutaj - klik).
Oprócz kilku malunków w galerii znalazło się kilka fotografii luźno powiązanych z tematem.
Enjoy!




Inspirowana lodowcami, wulkanem i wodą, instalacja utworzona z małych lusterek/cekinów przez Therese Himmer

21.04.2015

Street Art w Reykjaviku Part 1

Sara Riel
Co zobaczyć w Reykjaviku?
Ile gustów, tyle odpowiedzi.
Nasza brzmi: street art.
Koniecznie!

Druga część galerii znajduje się tutaj - klik!


13.04.2015

Islandia w czerni i bieli

Kilka lat temu nasi przyjaciele przyjechali z Islandii, przywożąc ze sobą dziesiątki pięknych fotografii, ociekających kolorami, pełnych soczystej zieleni, cierpkich żółci i rdzy. Oglądając je, niemal czułam na twarzy wilgoć wiatru i zapach mokrego mchu. Tak bardzo chciałam to zobaczyć na własne oczy!!! Kilka lat później zrealizowaliśmy swoje marzenie i załadowaliśmy się z naszym samochodem na prom, płynący przez Wyspy Owcze, na Islandię. Był początek maja, liczyliśmy się z tym, że będzie nam pod namiotem chłodno, ale mieliśmy już za sobą podobny road trip, o tej samej, mniej więcej, porze roku, na Alasce, wiedzieliśmy więc, na co się porywamy. Tak myśleliśmy. Do czasu aż prom wypluł z siebie nas i nasze auto, o którym można powiedzieć wiele dobrego, ale na pewno nie to, że miało wysokie zawieszenie, i napęd 4x4. Wyróżniało się tym wśród innych pojazdów. Na szczęście wciąż mieliśmy założone zimowe opony... Jeśli obserwujecie nasz fejsbukowy profil, to być może zauwazyliście fotografię islandzkiej drogi, którą zamieściłam kilka dni temu. Tak przedstawiła nam się Islandia. Schowana we mgle, ukryta pod śniegiem. Odarta z kolorów, wypłowiała, czarno-biała. Wietrzna i mroźna. Wiele razy mieliśmy problem z rozbiciem namiotu. Bo wszędzie leżał śnieg. Bo wszędzie śnieg się dopiero topił, zamieniając ziemię w brunatną maź. Bo prawie wszystkie pola namiotowe były nieczynne (plus - biwakowaliśmy za darmo, minus - nie mieliśmy nawet gdzie się (za przeproszeniem) wysrać (spróbujcie znaleźć tutaj las, albo chociaż większe drzewo, za którym można by przycupnąć, jak żartują Islandczycy, jeśli zgubiłeś się w lesie na Islandii, podnieś się z kolan:), nie mieliśmy skąd wziąć wody, by zaparzyć herbatę w termosie, nie mieliśmy gdzie podładować baterii do sprzętu). I co z tego? Było cudnie, magicznie, przepięknie! Spartańskie warunki dodały nawet, z perspektywy czasu, nieco smaczku tej wycieczce. Jak to mówią, ładnemu we wszystkim ładnie. Islandia piękna jest także na przedwiośniu! (ale posłuchajcie dobrej rady i, jeśli wybieracie się pod namiot, odczekajcie z wyjazdem do czerwca:)

07.04.2015

Zanurzeni we wszechświecie, czyli czym jest Integratron?

Wstaliśmy w sobotę o 6:30 rano. To znaczy, że okazja była bardzo wyjątkowa.

O 10:00 utknęliśmy w korku pośrodku pustyni. Korek prowadził aż do bramy, za którą znajdowała się dwupiętrowa kopuła. Bardzo wyjątkowa kopuła. Wybudowana zgodnie z instrukcjami, jakie w połowie ubiegłego wieku otrzymał George Van Tassel.

Instruktorzy też byli wyjątkowi. Wskazówki płynęły bowiem bezpośrednio od Wenusian (jeśli tak należy nazywać mieszkańców planety Wenus).

Kiedy już wpuszczono nas na parking, z samochodów wysypało się wyjątkowo ciekawe towarzystwo. 
Ponad połowę osób stanowili do bólu wystylizowani hipsterzy. O której oni musieli wstać, żeby zdążyć tak ułożyć grzywki?? Dobrze, że chociaż nie musieli się golić, styl na zarośniętego drwala wciąż dominuje, także w Kalifornii. 
Drugą pod względem liczebności grupę stanowiły kalifornijskie panie domu. W dużych słomkowych kapeluszach, z lśniącymi blond włosami i złocistą opalenizną. Piećdziesięciolatki z ciałami dwudziestolatek (ukłucie zazdrości;). Swoich reprezentantów mieli też prawdziwi hipisi. Szczególnie moją uwagę przyciągnęła starsza pani, cała w wielobarwnych tatuażach i z piórami w uszach. How cool is that? 
No i byli też tacy jak my, ciekawscy zwyklasi;)


30.03.2015

Samochody elektryczne w Kalifornii

Dziś pora na coś innowacyjnego. 
Mknąc, co rano i co wieczór, naszymi południowo kalifornijskimi autostradami, zauważam coraz większą ilość samochodów elektrycznych (hybryd jest zatrzęsienie). Mam taką osobistą teorię, że jeśli jakieś auta sprawdzą się na zachodzie USA, to sprawdzą się wszędzie. Tu, gdzie średnie roczne odległości pokonywane przez użytkowników aut są o ok 1/3 większe niż w Europie, spalanie, wygoda (automatyczna skrzynia zmiany biegów to oczywista oczywistość), ale przede wszystkim wytrzymałość aut, są kluczem do sukcesu.
Wspominaliśmy w innych postach, że mamy słabość do aut hybrydowych. Obecnie jeździmy już naszą trzecią Toyotą Prius. W Polsce ludzie patrzyli się na to auto z ciekawością. W Orange County, mam wrażenie, jest to najpopularniejszy samochód. Cenię sobie ekologiczne podejście do życia, dlatego z zainteresowaniem obserwuję zmiany, które dzieją się na amerykańskim rynku motoryzacyjnym.

funnylicenseplates.wordpress.com

25.03.2015

Muzyczne podsumowanie zimy 2014/15

Hiciory country zdominowały tę zimę! Zdominują też nasze muzyczne podsumowanie. Wiem, że to ten typ muzyki, z którym można mieć tylko love/hate relationship, i konsekwentnie od kilku lat próbuję Was zwerbować do tej pierwszej grupy. Najważniejsze, nie odbierać jej zbyt dosłownie, docenić kunszt wokalny i instrumentalny i koniecznie odkryć dla siebie proste mądrości życiowe zawarte w tekstach. 


22.03.2015

Konkurs "Ameryka po kaWałku" - kawałek trzeci

Dziś ostatni dzień konkursu, w którym można wygrać książkę od Wydawnictwa Znak "Ameryka po kaWałku" Marka Wałkuskiego.

Przez dwa ostatnie dni prezentowalismy zdjęcia odwiedzonych przez nas domów, w których mieszkali bohaterowie jednego z bardzo popularnych seriali.

Osoba, która każdego dnia, jako pierwsza, poda w komentarzu poprawną nazwę serialu - obojętnie tytuł polski lub oryginalny - dostanie od nas książkę. 

Aby umożliwić nam kontakt ze Zwycięzcą, w komentarzu, obok nazwy serialu, należy podać maila do siebie. 
(Regulamin szczegółowy w zakładce "regulamin konkursu")

Jeśli po godzinie nie pojawi się prawidłowa odpowiedź, podamy pierwszą podpowiedź, i tak co godzinę, aż do skutku. 

Dziś chyba najtrudniejsza lokalizacja. 
Kto wie, ręka do klawiatury i piszemy w komentarzu. Powodzenia!



21.03.2015

Konkurs "Ameryka po kaWałku" - kawałek drugi

Dziś drugi dzień konkursu, w którym można wygrać książkę od Wydawnictwa Znak "Ameryka po kaWałku" Marka Wałkuskiego.

Wczoraj, dziś i jutro prezentujemy zdjęcia odwiedzonych przez nas domów, w których mieszkali bohaterowie jednego z bardzo popularnych seriali.

Osoba, która każdego dnia, jako pierwsza, poda w komentarzu poprawną nazwę serialu - obojętnie tytuł polski lub oryginalny - dostanie od nas książkę. 

Aby umożliwić nam kontakt ze Zwycięzcą, w komentarzu, obok nazwy serialu, należy podać maila do siebie. 
(Regulamin szczegółowy w zakładce "regulamin konkursu")

Jeśli po godzinie nie pojawi się prawidłowa odpowiedź, podamy pierwszą podpowiedź, i tak co godzinę, aż do skutku. 

A oto dzisiejsza miejscówka. Kto tu mieszkał?


20.03.2015

Konkurs "Ameryka po kaWałku" - kawałek pierwszy

Zgodnie z obietnicą, startujemy z naszym 3 dniowym konkursem, w którym można wygrać książkę od Wydawnictwa Znak "Ameryka po kaWałku" Marka Wałkuskiego.

Przez 3 kolejne dni będziemy prezentować zdjęcia odwiedzonych przez nas domów, w których mieszkali bohaterowie jednego z bardzo popularnych seriali.

Osoba, która każdego dnia, jako pierwsza, poda w komentarzu poprawną nazwę serialu - obojętnie tytuł polski lub oryginalny - dostanie od nas książkę. 

Aby umożliwić nam kontakt ze Zwycięzcą, w komentarzu, obok nazwy serialu, należy podać maila do siebie. 

Jeśli po godzinie nie pojawi się prawidłowa odpowiedź, podamy pierwszą podpowiedź, i tak co godzinę, aż do skutku. 

Zaczynamy od najłatwiejszej lokalizacji.

Powodzenia i niech wygra najlepszy (oraz ten, kto lubi te same seriale co my;)!
Szczegółowy regulamin w zakładce "Regulamin konkursu".


09.03.2015

Metro w Moskwie - najpiękniejsze stacje

Podczas naszej zimowej wizyty w Moskwie, naszym głównym środkiem transportu (pomijając marszrutki) było oczywiście metro. Piszę oczywiście, ponieważ jest to ulubiony sposób podróżowania wszystkich mieszkańców stolicy. Codziennie podziemnymi korytarzami mknie 6,6 miliona osób, co czyni z moskiewskiego subwaya drugie, po Tokio, najbardziej oblegane metro na świecie. Mogę w tym miejscu dorzucić jeszcze kilka "naj". Biegnąc miejscami poniżej 80 metrów pod ziemią, kolejka ta jest jedną z najgłębiej położonych na świecie. Co za tym idzie, ma też najdłuższe w Europie ruchome schody. Ale tym, co każdemu najbardziej zapadnie w pamięć, jest niezwykłe piękno najstarszych stołecznych stacji, będących kuriozalnym połączeniem elementów niby barokowych i art deco z... motywami socrealizmu. Mozaiki z traktorami? Pozłacane sierpy i młoty? Robotnicze płaskorzeźby? No problem!

Komsomolskaya Metro Station

05.03.2015

Najwyższa karuzela na świecie - Insanity Stratosphere Tower w Las Vegas

Vegas to miasto, które ciągle jest w budowie. Hotele, które się opatrzyły, przestały przynosić zyski, były przestarzałe, są burzone, a na ich miejscu powstają natychmiast nowe. Zobrazować Wam „natychmiast”? Stratosferę, o której będzie ten post, wybudowano w 2 lata! Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie rozmiary budynku. Wieża hotelu Stratosphere, ze swoimi  350 metrami wysokości, jest najwyższym budynkiem na zachód od Mississippi i 5 najwyższym budynkiem  w całych Stanach!


30.01.2015

10 ciekawostek w temacie Super Bowl

To już w ten weekend! Wydarzenie, na które przez cały rok czekają miliony Amerykanów! 
Tak głęboko zakorzenione w amerykańskiej kulturze jak Star Wars, Coca Cola i muscle cars. 
Mam wrażenie, że sam finał, z roku na rok, coraz mniej liczy się jako rozgrywka sportowa, a coraz bardziej jako komercyjne show. Reklamy, muzyka, jedzenie...
Dla jeszcze mniej wtajemniczonych niż ja - Super Bowl to finałowy mecz zawodowej ligi NFL, o mistrzostwo w futbolu amerykańskim  (który nie ma nic wspólnego z futbolem w wydaniu europejskim, to zupełnie, zupełnie inna gra, piłka nożna w USA to soccer). 
W tym roku XLIX finał odbywa się w Phoenix, w Arizonie. 
Z okazji Super Sunday postanowiłam Was uraczyć garścią zupełnie nieprzydatnych informacji:) 
Zaczynamy!

16.01.2015

..i rozpuść oszronione włosy swe nad nami Moskwo*

Dziś na blogu będzie nietypowo, bo zamiast porcji niusów z USA, kilka czarno-białych fotografii z naszego zimowego wypadu do Moskwy. 
Hope You enjoy.

*tytuł posta jest fragmentem utworu Obywatela GC "Paryż Moskwa 17-15"

Dach ekskluzywnego centrum handlowego GUM na Placu Czerwonym, gdzie kupilismy chyba najdroższą w naszym życiu latte...

12.01.2015

Bodie - miasto zatrzymane w czasie

   Podczas naszych wojaży po Stanach Zjednoczonych zawitaliśmy już do kilku znanych wymarłych miasteczek. Dla przypomnienia i dla zainteresowanych tym tematem pisaliśmy dotychczas o: 
  Tym razem zajechaliśmy do Bodie i cóż mogę powiedzieć... Bodie totalnie nas oczarowało. Miasteczko, w czasach gorączki złota (szczyt rozwoju miasta przypadł ok 1880) zamieszkiwane przez kilka tysięcy osób, wygląda tak, jakby jego mieszkańcy opuścili je tylko "na chwilę", która zamieniła się w "na zawsze". W barze wciąż stoją butelki, na szkolnych ławkach kurzą się zeszyty, czas potargał firanki, pozrywał tapety, wybił kilka okien... Z bogatego niegdyś miasteczka, z własną dzielnicą czerwonych latarni, Chinatown i kilkoma świątyniami, dziś pozostała nieco ponad setka, chylących się ku ziemi, budynków. 
 Chodziliśmy zarośniętymi uliczkami, podglądaliśmy przez okna duchy przeszłości, przysiedliśmy na dłuższą chwilę na drewnianej ławce, zasłuchani w wiatr historii.
   Zapraszamy was na spacer po Bodie State Historical Park, a zainteresowanych zgłębieniem historii miasta, odsyłam do jego strony internetowej www.bodie.com


Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com