11.11.2012

Kto pyta nie błądzi 1 (wynajęcie mieszkania)

Drodzy Czytelnicy! 
Sprawa wygląda następująco. Ostatnio nasililiście swoją aktywność polegającą na wysyłaniu do nas maili dotyczących spraw wszelakich, z tego powodu bardzo się cieszymy. Dobrze wiedzieć, że blog odwiedza coraz więcej osób i że możemy komuś pomóc. Tematyka maili często jednak bywa podobna, więc (mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko temu) Wasze maile i nasze odpowiedzi będą trafiać na łamy bloga. Może pozwoli to zaoszczędzić nam i Wam troszkę czasu. No i nie będziemy się musieli powtarzać:) Bez obaw, treść maili zostanie między nami, na bloga trafią tylko suche pytania, bez zbędnych szczegółów. Dodatkowo polecam funkcję wyszukiwania na blogu, okienko znajduje się na samym dole strony, niestety nie wiem jak przesunąć je na górę... Na początek kilka pytań dotyczących wynajmowania mieszkań w Kalifornii.

Przeszukiwałam mieszkania przez stronę www.craigslist.org i cena jaką płaciliście wydaje mi się dość  atrakcyjna.
Za mieszkanie płaciliśmy 1250$ + rachunki. Było to lokum w układzie pokój+sypialnia+mały loft. Biorąc pod uwagę ceny na Manhattanie (1800$ za kawalerkę) cena jest faktycznie atrakcyjna. Jeśli jednak porównywać ją z cenami w innych częściach US, czy też nawet z innymi miejscowościami w Orange County, jest dość wysoka. Wszystko zależy od "prestiżu" lokalizacji i standardu mieszkanka. Czasem w miasteczku położonym kilka mil dalej ceny będą zupełnie inne, warto poszukać. Może dostajesz wyższe ceny, bo chcesz coś zarezerwować tylko na kilka miesięcy? W Stanach ludzie dzierżawią nieruchomości całymi latami, każda zmiana lokatora wiąże się z gruntownym czyszczeniem, praniem wykładzin itd, pewnie właściciele wliczają to sobie w cenę. My, wynajmując na półtora roku, mogliśmy się troszkę targować.

Ile czasu (dni) zajęło Wam znalezienie mieszkania?
Przez pierwszy miesiąc Tomek mieszkał w takim apartamencie wynajmowanym dla niego przez pracodawcę. W międzyczasie, po pracy, jeździł oglądać różne domy, które wyszukiwałam mu przez craigslist lub strony agencji nieruchomości. Znalezienie tego jedynego zajęło nam ok 2 tyg, w tym czasie Tomi obejrzał ok 15 mieszkań.

Czy lepiej wynajmować bezpośrednio od "ownera" czy przez jakąś agencje, czy agencja pobiera za to prowizję?
Zawsze lepiej od ownera. To samo tyczy się kupna samochodu. Aczkolwiek wówczas asortyment mocno się zawęża, bo Amerykanie najczęściej korzystają z pomocy specjalistów, nie mam tu na myśli jedynie sprzedaży domów. Jeśli Ty zlecisz agencji znalezienie dla Ciebie domu, Ty zapłacisz prowizję, jeśli natomiast ktoś zleca znalezienie chętnego na jego mieszkanie, to właśnie on płaci prowizję. Ale umówmy się, to zawsze jest w jakiś sposób wliczone w cenę.
Najwięcej ofert w Orange County pochodziło od korporacji mieszkaniowych. Wyglądało to tak, że całe osiedla były budowane przez np. Irvine Company. Na każdym osiedlu było tzw. Lease Office, gdzie można było się udać w celu otrzymania informacji, które mieszkania są wolne, jaka jest wysokość czynszu i dodatkowych opłat oraz jakie są wymagane dokumenty do zawarcia umowy. Różnica polega na tym, że z bezpośrednim właścicielem można negocjować i się dogadać, zaś w takiej korporacji, po drugiej stronie biurka siedzi pracownik, który nie ma wiele do powiedzenia w kwestii stawek.

Jak jest jeżeli chodzi o potrzebne dokumenty - w ogłoszeniach jest wymóg credit history + credit score - oczywiście takich dokumentów nie mam, co w takim układzie?
Tutaj nie potrafię Ci pomóc. Od nas nikt takich dokumentów nie wymagał. Być może zostaniesz poproszona, aby ktoś na miejscu za Ciebie poświadczył (słyszeliśmy o takich historiach). Przyda się też pewnie potwierdzenie zarobków od pracodawcy. Najlepiej pytać w konkretnej agencji czym można ten wymóg zastąpić. Amerykanie to bardzo pomocni i uprzejmi ludzie, na pewno wspólnie coś wymyślicie. Przed wprowadzeniem się musieliśmy zapłacić za miesiąc z góry + depozyt (1250$) oraz depozyt za klucze (200$). Z tego co wiemy, to w NYC chcą jeszcze oprócz tego opłaty brokers fee, wówczas cena na start jest jeszcze wyższa. Jak widzicie, zanim dostaniecie pierwszą wypłatę, będziecie potrzebowali sporo gotówki na start:(
Z tego co się orientujemy Credit Score tworzony jest na podstawie danych dostępnych o naszych finansach. Niestety, gdy przeprowadzasz się do USA z innego kraju, nie posiadasz jeszcze Social Security Number (po którym m.in. analizują historię kredytową), historii płatności kartą kredytową, zapisów na koncie w banku, rachunków za media, itp. Jedyną zatem opcją jest przekonanie drugiej strony transakcji, że jesteś uczciwym odbiorcą, którego stać na daną usługę (tu zaświadczenie o zatrudnieniu może pomóc).

Czy jest w ogóle opcja żeby już mieć coś zarezerwowanego przed wyjazdem?
Nie próbowaliśmy nawet czegoś takiego robić. Nie mieliśmy potrzeby. Rozejrzyjcie się za takimi apartamentami wynajmowanymi np na miesiąc, będziecie wówczas mieli czas, żeby spokojnie się rozejrzeć. Zawsze można też wynająć pokój w motelu niższej klasy, jeśli komuś zależy na jak najniższym koszcie. Wiadomo, że na zdjęciach można wszystko pięknie przedstawić, a nie chcielibyście chyba zdeklarować się na dłuższy najem czegoś, co na miejscu okazałoby się kompletną porażką. 

Z tego co zrozumiałam mieszkaliście w takim niby resorcie, nie wiem dlaczego ceny wynajmu na takim osiedlu są dużo niższe niż poza?
Prawdę mówiąc, nie do końca rozumiem pytanie... Najpierw wynajmowaliśmy, a właściwie pracodawca nam wynajmował apartament. To jest znana sieć, może znajdziesz coś w swojej okolicy (www.oakwood.com) To miejsce było czymś w rodzaju hotelu, ale raczej najmowanego na tygodnie niż na  dni [Stawka dzienna przy miesięcznym wynajmie wynosiła $130]. Była tam kuchnia, pralka itd. Co kilka dni ktoś wpadał posprzątać. Następnie mieszkaliśmy w condo, czyli takich szeregowych domkach. Tam zajmowaliśmy jedno z mieszkań. Każde takie osiedle (community) ma swój basen, siłownię i jakieś boisko. Trudno to nazwać resortem. Z perspektywy naszego smutnego kraju pewnie tak, tam jest to zupełnie przeciętna miejscówka. Może dlatego też ma przyzwoite ceny?

Nasz resort:)
A tak wyglądał budynek, w którym Tomi mieszkał przez pierwszy miesiąc.

Pierwsza część porad praktycznych znajduje się pod tym linkiem, 2 część, dotycząca kosztów jedzenia znajduje się tu. A tu pisaliśmy o kosztach samochodów i ich utrzymania. O tym jak skalkulować koszty podróży po USA pisaliśmy natomiast tutaj. Ceny nieruchomości znajdziecie tutaj. A dokładny koszt produktów spożywczych tutaj.
Cały zestaw postów nie-turystycznych otrzymacie klikając na tag "porady praktyczne" (zestaw tagów znajduje się pod każdym postem).

4 komentarze:

  1. Nawiazujac do pytania dot. credit history/score - z mojego doswiadczenia: w wieszkosci tzw. communities przy aplikowaniu pobierana jest "application fee" ($20-$50), ktora jest przeznaczana na zrobienie tzw. "background check". W przypadku dobrych rekordow (na co nie mozemy liczyc majac swiezy SSN) mozliwe jest zniesienie depozytu. W moim przypadku konsekwencja tego, iz nie mialem zadnej historii zapisanej przy moim SSN byla po prostu koniecznosc zostawienia depozytu w wysokosci 1-miesiecznego czynszu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje bardzo za szybkie odpowiedzi na moje pytania. Pewnie jeszcze w przyszlłości będę Was meczyć - Joanna

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo interesujący wpis, dzięki. Znalazłam sporo nowego dla siebie.

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com