09.03.2012

Pahranagat National Wildlife Refuge

Pędząc drogą nr 93 Z Las Vegas do Alamo (tego w Nevadzie) nagle mieliśmy wrażenie fatamorgany. Ze wszystkich stron otaczała nas pustynna kraina. Piach, skały, kaktusy, suche zarośla. Ograniczona paleta kolorów. Szarość, sepia, beż. Wszystko przykurzone, przytłumione, jak obsypane popiołem. Nawet nieliczne drzewa. I nagle, po lewej stronie drogi zamrugała do nas, w południowym słońcu, turkusowa tafla wody. Przyciągała wzrok już z daleka. Tak bardzo tu nie pasowała. Ostoja dzikiego ptactwa, rezerwat Pahranagat. Piękne miejsce.







Budka do obserwacji ptaków. W pobliżu jest też darmowy camping z toaletami i miejscami na ognisko.


3 komentarze:

  1. O rany, jak ja uwielbiam takie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ptaszki bardziej było słychać niż widać:)

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com