29.11.2011

Big Island dzień ostatni czyli najfajniejsze na deser:)

Przez pierwszą połowę ostatniego dnia naszego pobytu na rajskiej wyspie Hawaii pływaliśmy, ba, nawet więcej! nurkowaliśmy w cudnej koralowej zatoczce w Kahaluu Beach Park, gdzie na tle czarnego wulkanicznego piasku tańczyły psychodelicznie kolorowe rybki. I nie mówię tu o jakichś małych gdzie-jest-Nemo-rybkach. To były solidne, kilkudziesięcio centymetrowe stworzenia. Turkusowe, pomarańczowe, w paski i prążki. I jeszcze wielgachne półmetrowe żółwie! To było coś niesamowitego. Wynajęcie płetw i maski na cały dzień to tylko 10$ i są to najlepiej wydane pieniądze na Hawajach. Troszkę nas ta atrakcja zdrowia kosztowała, bo jak pewnie część z Was wie, staramy się żyć ekologicznie, w zgodzie z naturą, nie krzywdząc naszych braci mniejszych. Więc jak tylko dowiedzieliśmy się, że kremy UV są zabójcze dla rafy i ryb tropikalnych, postanowiliśmy się poświęcić. Słońce na wyspach jest bardzo zdradliwe, niebo niby zachmurzone, godzina, dwie pływania i przez najbliższy tydzień mogliśmy spać już tylko na brzuchu. Ale było warto. Zdjęć, niestety, z powodu braku odpowiedniego podwodnego ekwipunku nie mamy:(

Drugą połowę dnia spędziliśmy na targu w największym na wyspie mieście Kona. A tam same hawajskie specjały. Cudowna kawa Kona, orzechy makadamia we wszelkich wersjach i clou programu, czyli owoce tropikalne o jakich nawet nam się nie śniło. Powstanie o nich oddzielny post, tym razem mamy duuużo zdjęć. A tymczasem jeszcze kilka fotek z pięknej Big Island.

Jedno z najpopularniejszych (i słusznie) miejsc na Big Island. Azyl. Jeśli ktoś naruszył kapu, czyli złamał tabu, skazywany był na śmierć. Chyba że zdążył dopłynąć do tego właśnie miejsca, zanim został pojmany. Tu, pod okiem kapłanów, przechodził rytuały oczyszczenia, swoistą pokutę.

Jak się nazywa ten dawny azyl? To proste: Puuhonua o Hanaunau National Historical Park:D

Absolutnie uroczy kościółek św. Benedykta w Honaunau

W pierwszym momencie myśleliśmy, że te figury nie mają głów. Po wnikliwej analizie okazało się, że głowy skryły się w zwojach łańcuchów z muszli, które przynoszą wierni.

Prośba o datki w kościele. Taka prosta, od serca.

Śniadanie mistrzów, czyli papaje na plaży

Turkusowa woda na Hawajach, nawet kiedy jest pochmurno wygląda niezwykle zachęcająco

Surfing na Hawajach to przedmiot kultu. Dziś może nieco w przenośni, dawniej całkiem dosłownie.

Żegnamy kolejny dzień i Wielką Wyspę. Czas lecieć do Honolulu:)

3 komentarze:

  1. Aaaaaaaaaaaaaale wam zazdroszczę......Ale to chyba nic złego....Cieszę się, że poprzez Waszą podróż mogę zwiedzić tamten świat za oceanem...Kurcze czytając waszego bloga człowiek ma wrażenie, ze tam jest...Wielkie dzięki za to...
    Czekam na więcej.... j.m.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam :) Świetny blog, piękne zdjęcia! Będę do Was zaglądać :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie dzięki za miłe słowa:)

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com