12.07.2011

Muzyczne podsumowanie wiosny w Kalifornii

Minęły kolejne 3 miesiące naszego pobytu za oceanem, czas więc zrobić zestawienie kilku kawałków, które towarzyszyły nam podczas amerykańskich wojaży.

1.Foo Fighters - Rope To jest Tomciowy faworyt, mnie się ten kawałek podoba tylko do momentu refrenu, potem wydaje mi się, że to straszna kicha. Graja to u nas w radio, mam wrażenie, że ze 100 razy dziennie.


2. Blind Melon- No rain Ta charakterystyczna gitarka i teledyskowa little miss sunshine spowodowały, że to jest jeden z moich ulubionych wiosennych kawałków. Tak na marginesie, to żadna nowość, czysta klasyka, ale w Polsce nigdy tego nie słyszałam.


3. Dramarama - Anything Anything To kolejny odgrzebany sprzed wielu lat hicior. Zawsze myślałam, że klasyka złotych przebojów rocka nie jest mi obca, a w Stanach ta klasyka najwyraźniej obejmuje nieco inne utwory, bo co i rusz jestem zaskakiwana.


4. Modern English - I Melt With You. I jeszcze to. Ehhh słodkie lata '80te:)))


5 i 6. Bon Iver - Flume oraz Moby - Temptation To są rzeczy odnalezione w serialach. Czysta melancholia w opozycji do słońca Kalifornii. Miłość od pierwszego przesłuchania.


7. Adele - Rolling In The Deep Tej Pani przedstawiać chyba nie muszę. Zdaje się , że podbiła swoich cudnym głosem cały świat. Okazuje się, że są jeszcze wokalistki, które mają do zaoferowania coś więcej niż zgrabną pupę.



8. Lady Antebellum - Need You Now zakończę piosenką z cyklu, "tak mi wstyd, ale mi się podoba..." Broń Boziu nie wsłuchujcie się w tekst, klip też jest do bani, dlatego wrzucam tu koncertowe wykonanie. Koniec końców Lady Antebellum zgarnęło za tę piosenkę chyba 5 nagród Grammy w tym roku. Współczesny country-pop. Nie mogłam się oprzeć...



PS. Wkrótce czekają nas muzyczne rarytasy, ja wreszcie doczekam się ziszczenia mojego wielkiego koncertowego marzenia i zobaczę A Perfect Circle na żywo, a Tomi wybiera się na festiwal LA Rising, gdzie czołowymi gwiazdami są Muse i Rage Against the Machine. Oczekujcie relacji:)

2 komentarze:

  1. Echh, Rogera Wam darowałam, ale MUSE to chyba jednak nie...:) Zazdroszczę, ale mimo wszystko mocno Was ściskam i czekam na relację :)
    Doli

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli to Ci poprawi humor, to dodam tylko, że na Muse Tomi idzie sam, beze mnie.

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com