07.07.2011

Alaska- przystanek 12. Denali National Park. Dobre rady,

Rankiem tradycyjnie zawijamy się z campingu, odstawiamy auto na darmowy parking pod Visitor Center i wsiadamy do Camper Busa. Razem z nami 13 innych plecakowiczów. Jak podkreśla nasz kierowca-gawędziarz Dick (w zawiłych anegdotkach mógłby mu dorównać tylko jeden z wokalistów, także Dick, wielbiciel Żubrówki), tym autobusem nie jeżdżą turyści. Ciągle żartując zabiera nas w niesamowitą trasę liczącą 80mil, trwającą 5godzin, po wyboistej, żwirowej drodze wiodącej w większości skrajem urwiska. Roztaczające się tu widoki można opisać tylko 3 literami: WOW!!! Dick narzeka, że niedawno poszerzono drogę i teraz już nie ma fun. Jak dla mnie wciąż dwa mijające się nad przepaścią o włos autokary stanowią wystarczający adrenalinowy fun. Dla jasności, autokary to jedyny sposób, żeby dostać się do parku, nie można tu wjeżdżać własnym autem. Wszyscy pakują się do autokarów podobnych do naszego, tylko troszkę lepszych i wyposażonych w monitory TV. Oczywiście Dick wyszydza te monitory i ludzi, którzy wolą na nich oglądać przyrodę niż obrócić głowę i spojrzeć przez okno. Kiedy mijamy takie turystyczne autobusy specjalnie zwalnia i prezentuje nam turystów jak okaz jakiegoś dziwnego i niezbyt sympatycznego gatunku. Mówi, że turyści robią nawet zdjęcia zwierzętom pokazywanym na monitorach:) My obserwujemy wszystko "na żywo". Mijamy stadko owiec Dalla, renifery, niedźwiedzie grizzly, łosie (o zwierzętach z Denali jest osobny wpis ze zdjęciami na tym blogu). Po drodze co jakiś czas robione są przystanki na rozprostowanie nóg i wizytę w wc. Ale nie znajdziecie tam typowego amerykańskiego sklepiku dla turystów z pocztówkami, kawą itp. Tylko rzeczowe wystawy, prezentacje zdjęć i toalety. Dlatego przed wjazdem do parku zaopatrzcie się w jedzenie i picie, później nie ma już gdzie tego kupić. My zabraliśmy na szczęście termosik z herbatą i kanapki. Dojeżdżamy na nasz camping. Wonder Lake Campground leży w pobliżu, nie nad samym Wonder Lake, a wszelkie urocze zdjęcia z Mt. McKinley odbijającą się w wodzie pochodzą znad Reflection Pond, do którego trzeba dojść drogą, ok. 1h. Zakładamy na twarz moskitiery, prawie myjemy się repelentem, a i tak jeden skubaniec walnął mnie w łydkę, inny w tym czasie zaatakował do spółki z kolegami brew, policzek i ucho i jeszcze jedno miejsce, które niestety musiałam odsłonić w kibelku:/ Teraz zrozumiałam sens pocztówek ze zdjęciem komara i podpisem "Alaska state bird". Idziemy zobaczyć sławny Reflection Pond. Po drodze mija nas Dick-kierowca i proponuje, że nas podrzuci. Chętnie się zgadzamy, bo deszcz wisi w powietrzu. Niestety woda na jeziorku pokryta drobnymi zmarszczkami, a Mt. McKinley nie zdecydował się wyjrzeć zza chmurr. Dzień kończymy wysłuchując miłej i pouczającej pogadanki strażnika w ramach wieczornych programów dla odwiedzających park. Są mapki, eksponaty, lepiej niż na studiach. Ehhh ta Ameryka:)



W chmurach środków owadobójczych komary najwyraźniej czuły się jak w niebie...

Najdalej położony w głębi parku camping

Wieczorna pogadanka ze strażnikiem. Moskitiery bardzo się przydały.

Wasi zamaskowani ulubieńcy Ameryki:)

Panorama z Reflection Pond. Gdzieś tam w chmurach kryje się Mt. Denali

Nasza ulubiona parkowa fura:) Rattle&hum

7 komentarzy:

  1. hej,

    super opis podrozy po Alasce. czytalem z zapartym tchem zwlaszcza ze niedlugo sam sie tam wybieram (zreszta w bardzo podobna trase do waszej). duzo przydatnych wskazowek i ciekawych zdjec.

    chce jechac do denali na poczatku wrzesnia. bukowaliscie wczesniej kemping czy na wejsciu dopiero? chce jechac na 3-4 dni i zastanawiam sie czy wziac zapas jedzenia czy ewentualnie podjechac busem do sklepu przy wjezdzie (czytalem ze cos tam mozna kupic). jestescie w stanie doradzic?

    pozdrawiam
    i przy okazji zapraszam http://coludziepowiedza.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bukowaliśmy wcześniej miejsca na campingu Wonder Lake i przejazd Camper busem. Miejsce na campingu przy wjeździe do parku załatwiliśmy dopiero na miejscu. Nie wiem, o którym campingu myślisz pod kątem tego 3-4 dniowego pobytu, jeśli o tych przy wjeździe do parku to nie ma problemu, żebyś sobie co dzień jeździł po jedzenie do sklepów, natomiast jeśli w głębi parku to zapomnij, stracisz pół dnia no i kasę na autobus za każdym razem. Droga jest żwirowa i autokary wolniutko po niej jadą. Do Wonder lake jechaliśmy chyba 6 godzin, 80mil. W Wonder lake całe jedzenie na noc zamyka się w specjalnym domku, żeby misie się nie dobrały:)Jeśli chcesz nocować gdzieś w parku na dziko to najlepiej kup sobie jakie liofilizowane obiady, lekkie, dasz radę zabrać na kilka dni w specjalny pojemnik bear-proof, można je pewnie wypożyczyć w WAC. Aha no i wtedy będziesz potrzebował zezwolenia tzw wilderness permit. Nie jestem pewna czy wydają je od ręki, chyba czeka się jeden dzień, ale musisz to jeszcze sobie gdzieś sprawdzić jakby co. Sklep przy wjeździe to raczej nie jest spożywczy:) Asortyment bardziej jak na stacji benzynowej, ale przy autostradzie jest pełno przystępnych knajpek, jakieś subwaye i takie tam:)Nie zapomnij o płynie na komary jeśli jedziesz do Wonder lake!

    OdpowiedzUsuń
  3. dzieki wielkie za info.

    nie wiem jeszcze ktore campingi wybierzemy ale wydaje mi sie ze noc tuz przy wjezdzie i na kempingach wewnatrz parku. wskazowki z autobusem i sklepami bardzo cenne - trzeba bedzie sie zawczasu zaopatrzyc w prowiant. nie planujemy raczej biwakowac na dziko. jedynie jakies kilkugodzinne wyjscia w teren (z tego co sie orientuje do tego nie potrzeba pozwolenia - prawda to?). a powiedzcie jeszcze czy polecacie Wonder Lake bo zastanawiam sie ktore miejsce wybrac i to poki co wyglada najciekawiej.

    plyn na komary juz mamy i moskitiery tez. nawet w dzwonek na niedzwiedzie sie zaopatrzylismy. powoli uzupelniamy niezbedny sprzet:)

    jeszcze raz dzieki za wskazowki i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wonder Lake jest super jeśli chodzi o widoki, o ile pogoda dopisze, natomiast na całodzienne wędrówki to słyszałam, że najlepszy jest Sanctuary River. Nie zauważyłam oznaczonych szlaków wewnątrz parku, więc może dobrze byłoby też mieć mapę i kompas? Na waszym miejscu zastanowiłabym się też nad gazem na misie, to właściwie taka mała gaśnica:) My poskąpiliśmy, bo kosztowała chyba 50$, ale też nie oddalaliśmy się zbytnio od campingu. Dzwonek to świetny pomysł. Nie wiem jak dokładnie będzie wyglądać Wasza trasa, ale gdzieś pisałeś, że podobnie do naszej, jeśli tak to zastanówcie się, czy warto jechać do Fairbanks, moim zdaniem nie, a te dni lepiej przeznaczcie na dłuższy pobyt np w McCarthy, bardzo nam się tam podobało.

    OdpowiedzUsuń
  5. gaz na pewno kupie zwlaszcza ze chcemy sie troche powloczyc takze po banf i jasper. gasnica powiadasz:D

    na fairbanks zalezy mi glownie ze wzgledu na zorze polarne - czytalem ze tam jest najwieksza szansa ich zobaczenia. i to chyba tylko tyle:) moze gdyby udalo sie zobaczyc to zjawisko w denali wtedy mozna by odpuscic wycieczke do fairbanks.

    a o McCarthy juz zaczynam czytac:) i dopisuje do planu podrozy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow! Zorza! Super! Ale to kiedy jedziecie? Jest szansa zobaczyć ją przed październikiem/listopadem? Camping w Wonder Lake działa tylko do połowy września. Z tego co widziałam na blogu, to mieszkacie w Kanadzie, nie macie tam "własnej" zorzy:P?

    OdpowiedzUsuń
  7. w fairbanks chcemy byc okolo 10 wrzesnia. wiem ze zorza jest niesamowita loteria ale czytalem ze od konca sierpnia wlasnie tam jest najwieksza szansa zobaczyc to zjawisko. gdyby udalo sie zobaczyc zorze polarna juz w denali to pewnie wypad na polnoc bysmy sobie odpuscili. zobaczymy co z tego wyjdzie.

    zorzy w Kanadzie pod dostatkiem. tylko problem ze ten kraj jest 30x razy wiekszy od Polski! slyszalem ze najblizej toronto to juz w okolicach Georgian Bay mozna dostrzec zorze na niebie - bylismy tam wczoraj ale niestety chyba jeszcze za wczesnie.

    bedziemy probowac az nam sie uda:)

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com