21.06.2011

Alaska - przystanek 5. Cmentarz w Eklutnie

Jadąc do Whittier z naszego campingu zatrzymujemy się przy świetnie usytuowanym Visitor Center z widokiem na unoszące się na wodzie błękitne bryły lodu. Pogoda paskudna. Zimno, wieje i pada deszcz. Wydaje się, że tylko kropi, ale po kilku minutach jesteśmy przemoczeni. Lokalsi w Whittier nic sobie nie robią z takiej pogody. Wciągnęli na nogi kolorowe kalosze i witają nas mówiąc, że to taki piękny deszczyk:) W maleńkiej czerwonej budce zamawiamy gorącą cynamonową bułeczkę, 2 pączki (zgodnie z hasłem naklejonym na ścianie: "zbilansowana dieta - po jednym pączku w każdej ręce!") i oczywiście kawę, bo bez niej w taką pogodę nawet nie mam siły otworzyć oczu. Razem 14$. Rozglądamy się po Whittier, ale szybko postanawiamy ruszać dalej, szkoda, liczyliśmy na kajaki w tym mieście, ale w tę pogodę to zdecydowanie odpada. 



Wracamy do Anchorage, robimy zakupy w Walmarcie (w Walmartach klientela to zawsze taka galeria przedziwnych postaci!), następnie do biblioteki publicznej (przeklęta chwila, która pozbawiła nas zdjęć z poprzednich dni...) i w drogę do Glennallen. 

Zahaczamy po drodze o historyczną wioskę w Eklutnie. Jako wielka miłośniczka cmentarzy nie mogłam tego przegapić. Oprócz starej cerkiewki jest tam maleńki cmentarzyk z prawdziwymi domkami duchów! Niektóre groby są nakryte jedynie kocami, inne mają nagrobki prawosławne, ale większość to kolorowe domki, przypominające domki dla lalek, z oknami, drzwiami... Cudne. Różne kolory domków symbolizują ród, z którego pochodził zmarły. 







Wracamy na trasę. Krajobrazy oszałamiające. Niekończące się pasma gór. Co chwila się zatrzymujemy, więc trasa zajmuje nam 5h zamiast planowanych 3, ale szkoda się spieszyć, gdy wokół tak pięknie! Na nocleg zatrzymujemy się na campingu Tolsona Wilderness. Cieszy się on niesamowicie dobrą opinią w internecie, zupełnie nie wiem czemu, jest zupełnie przeciętny, nawet więcej, jest jednym z gorszych, na jakich spaliśmy. Rzeka nad którą są usytuowane stanowiska wygląda odpychająco, przy brzegach zbierają się kłęby gęstej, żółtej piany. 25$ to dużo jak za taki standard. Chociaż prysznic jest tani, 25 centów za 5 minut gorącej wody! Każde z nas funduje więc sobie długą, ciepłą kąpiel, należało nam się po tylu dniach:)

Tolsona Wilderness Campground


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com