01.04.2011

Koszty życia w Kalifornii, w Stanach Zjednoczonych - jedzenie

[aktualizowane listopad 2015]
Generalnie zasada jest taka, to co w Pl było drogie, tu jest relatywnie tanie (sprzęt komputerowy, muzyczny, markowe ubrania), a to co było tanie (warzywa, owoce), jest stosunkowo drogie. Ponieważ jedzenie w Polsce jest tanie (porównując z cenami w UE), to uważam, że tutaj jest dość drogo. W każdym razie kupowanie produktów ekologicznych czy organicznych jest dla nas sporym wydatkiem. Pozwalamy sobie na zakup dobrego chleba w piekarni (5,5$ za 1 kg bochenek). Najgorszego sortu watowaty chleb tostowy w supermarkecie kosztuje 2$, zresztą w ogóle zakup dobrego pieczywa jest dużym wyzwaniem. Zakupy robimy w tej "gorszej" dzielnicy, jest dużo taniej. Co tydzień wydajemy na jedzonko i podstawową "chemię" jakieś 70-80$, czyli porównywalnie do tego co w Polsce. 

source: giphy.com
Kilka cen:
truskawki 1kg - 5$
2 kiwi - 1$
jabłka 1kg - 2$
paczka spaghetti - 1$
2l napój typu cola, fanta, sprite - 1$
proszki przeciwbólowe 50szt - 3$
12 jajek - 4$
pomarańcze 1kg - 1$
pół kilo sera żółtego, jednego z tańszych - 5$
słoik kiszonej kapusty - $3
turystyczny rarytas w postaci zupki chińskiej 5szt - 1$
4 watowate bułek - 2$
1 słodka bułeczka typu muffinka - 2$
2 litry mleka - $3
paczka masła - $4
banany - $1 za kilogram
24 małej wody mineralnej - $4

Truskawki zimą, nie jakieś szklarniowe, tylko takie "prawdziwe", większość terenów wokół Irvine to truskawkowe pola.

Amerykańską obsesją jest zbijanie kalorii we wszelkich produktach. Mój ulubiony chwyt marketingowy to substytut masła o nazwie "I can't believe it's not a butter" czy jakoś tak. Poza tym wszelkie kolorowe, gazowane napoje mają swoje odpowiedniki light, tutaj oznaczane jako diet. Mamy więc diet tonic, piwo light, i wiśniową colę 0 kcal.

Nieco dłużej zajęło mi wyszukanie w sklepach różnych kasz (gryczanej, pęczaku i jaglanej). Polecam sklepy Sprout i Wholesome choice. W powszechnym użyciu są ryż i fasola (rice & beans - podstawa kuchni meksykańskiej). Generalnie im mniej przetworzone jedzenie, tym ciężej je dostać. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że żyjemy w Ameryce i można tu kupić absolutnie wszystko, trzeba tylko lepiej poszukać i więcej zapłacić. Często więc kończy się u nas na tortilli z oliwkami, guacomole i żółtym serem (30szt. tortilli 3$, tyle samo duży słoik oliwek), co pewnie wkrótce znajdzie odbicie w lustrze;).

Kilka razy droższe niż w Pl są warzywa jak buraczki, kalafior, brokuły, por, fasolka, ale za to są świeże dostępne przez calutki rok.

Co do mięs to się nie wypowiadam, nie jem, nie wiem.

Tomi jako donut monster

Dużego wyboru herbaty nie znajdziemy w każdym sklepie, nie jest tu popularna, ale ceny za Liptona są takie jak w kraju. W latynoskich supermarketach, przy dźwiękach salsy, kupimy wprawdzie jakieś ziołowe rumianko-mięty, a w azjatyckim A-dongu (nasz faworyt, jeśli chodzi o tanie warzywa) mają duży wybór zielonych herbat, ale już po ulubioną przez Tomka Earl Grey'kę musimy się pofatygować do Targeta, Ralpha lub Albertsona. Paczka herbaty to wydatek ok $3, ale ceny potrafią dochodzić nawet do $8 za 20 torebeczek bardziej wyszukanych mieszanek.

Oczywiście im więcej kupimy, tym mniej płacimy. Ale raczej nie liczcie na ofertę "buy 1 get 1 free", raczej na jakąś obniżkę mniej przy zakupie 5 sztuk.

Mleko sojowe, migdałowe występuje we wszelkich odmianach. Jest też duży wybór produktów bezglutenowych. Brak mi natomiast naszych soków, tych wszelkich kaktusowych Tymbarków, soków z czarnej porzeczki, winogronowych... Tu króluje pomarańcza, za to można wybierać, jak dużo w środku ma być miąższu. Nie ma też tak rewelacyjnych wód mineralnych jak nasza Staropolanka czy Nałęczowianka. Najlepsza jaką piliśmy, była sprowadzona z Niemiec i kosztowała 2$ za litr, ale na co dzień kupujemy albo galon wody za $1, albo pijemy wode prosto z kranu.

Mają tu w sklepach całe alejki lodówek, a w niej masę gotowych dań, głównie mięsnych. Królują pizza, burrito, tortille, lasagne.

Tani jest też alkohol. Dobre różowe kalifornijskie winko 3-5$, wielkie butle rumu Bacardi, Smirnoffa, Ginu Bombay, Malibu kosztują mniej niż 20$ (to chyba jest pojemność 1,8 litra). Jeśli kupiliśmy alkohol, nawet jedno piwko, prawie na pewno  zapytają nas o dowód. Nie cieszmy się jednak, że młodo wyglądamy, to tutaj standardowa procedura.

Żyć, nie umierać;)

Cóż jeszcze... bardzo mnie dziwią tutejsze sposoby sprzedawania niektórych produktów, ułatwiania sobie życia, aż do przesady. Przykłady - sprzedawane kostki lodu do drinków, cząstki jabłek, każda zafoliowana oddzielnie, tak samo foliowane oddzielnie ziemniaki lub obrane jajka na twardo. Oczywiście nie wszędzie i nie zawsze, mieszka tu przecież mnóstwo napływowej ludności, która tak jak my lubi, żeby ziemniak był brudny od ziemi:) Na działach warzywnych, nad idealnie ułożonymi warzywkami, są zamontowane zraszacze, co jakiś czas zielenina jest lekko zraszana wodą, wygląda wówczas świeżo i atrakcyjnie, ale w domu szybciej gnije.

Kasjerzy skanują towary z prędkością światła, ale nie nerwowo, sami tego nie pakujemy, przy każdej kasie jest osoba, która pakuje dla nas zakupy.

Najfajniejsze w Stanach są jednak ciastka i słodycze. Niestety. Jeszcze nie jadłam takich, które by mi nie smakowały. Uzależniłam się od Reesesów, czekoladek nadziewanych masłem orzechowym. Lubię też ichniejszy odpowiednik pączków, czyli donut, z dziurką w środku zamiast nadzienia. I mieszanki orzechowe z dużą ilością macadamii i orzechów pecan. I lody. Bardzo dobre, tanie i wielkie. Moje ulubione wiaderko, z masłem orzechowym i kawałkami czekolady i ciasteczek kosztuje 5$.

Moje ulubione czekoladki.
   
Przyparta do muru, nauczyłam się zagniatać pierogi w hurtowych ilościach. Na balkonie posadziłam szczypiorek i pietruszkę, a także pomidory i paprykę - klimat sprzyja uprawie.

O kosztach mieszkania dostępna jest tu
A tu pisaliśmy o kosztach samochodów i ich utrzymania
O tym jak skalkulować koszty podróży po USA pisaliśmy natomiast tutaj. Ceny nieruchomości znajdziecie tutaj
A dokładne ceny produktów spożywczych tutaj.
Jak wynająć mieszkanie opisaliśmy tutaj.
Aktualizacja cen na rok 2014 jest tutaj.
Cały zestaw postów nie-turystycznych otrzymacie klikając na tag "porady praktyczne" (zestaw tagów znajduje się pod każdym postem).

41 komentarzy:

  1. Biorąc pod uwagę przełożenie 1 do 1 (1zł - 1$) jest po prostu tanio. My oczywiście zaraz $ przeliczamy na złotówki, a przecież to nie o to chodzi. Gdyby u nas 5 słodkich bułek kosztowało 2 zł, a pół kilo sera 5 zł, dodatkowo napoje gazowane za 1 zł, wszyscy Ci, którym brakuje na chleb byliby wniebowzięci!

    A ile kosztuje paliwo???

    Całusy
    3M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na promocji bułka kajzerka kosztuje 19 gr, chleb 0,5 kg 1 zł, inne produkty podobnie .

      Usuń
  2. mój brat to jest ładnie ubrany. ;))

    Proszę o tą czekoladę w foremkach. ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do tego przeliczania 1 do 1. Oczywiście możemy sobie tak to poprzeliczać,faktycznie, wiele rzeczy kosztuje tyle co w Pl, tylko w $. Problem jednak w tym, że to przeliczenie przestaje działać kiedy przychodzi do pensji. Bo nijak nie wychodzi to 1 do 1. Gdyby tak było, żyłoby się tutaj jak w raju.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aha, paliwo, to, które my zalewamy, czyli regular, ok.4$ za galon. Czyli ~ 12zł za 4 litry. Ale wiesz, w Pl wszyscy się podniecają, że w Stanach takie tanie paliwo, a prawda jest taka, że wychodzi na to samo, bo odległości, żeby dostać się gdziekolwiek, są przeogromne. "Przepalamy" miesięcznie 200-300$, co 2 m-ce musimy wymienić olej, a mamy mały-jak na USA-silnik 2,0.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę,że wydajecie 200-300 dolarów miesięcznie na benzynę. Ja wydaję miesięcznie 600-700 zł bo o dziwo żyjąc w Polsce muszę dojezdzać do roboty kawał drogi. WYchodzi to mniej więcej tak, że prawie połowa jednej mojej pensji idzie na powietrze. Wybacz, ale chyba dawno nie byliście w Polsce. Swoją drogą, jeżeli Wam tak źle w tym kraju to zapraszamy do nas :) ludzie się ulatniają, więc na pewno coś sie znajdzie do roboty :)

      Usuń
    2. i jeszcze jedno - ja z mężem robimy zakupy w auchan (czyli jeden z najtańszych hipermarketów) wydajemy na zakupy tygodniowo ok 200 zł:) miesięcznie 800, czyli prawie tyle co wy. Piszesz, że 1500$ zarabia pracownik fast food. Ja pracując na "wyższym" stanowisku, do którego trzeba skończyc studia zarabiam ok 600$ miesięcznie. Jak widzisz wydatki są porównywalne do waszych, ale zarobki już nie do końca. Ciuchy też macie śmiesznie tanie, bo u nas niestety za 30 zł dżinsy możesz kupić w sklepie z używaną odzieżą. Przykro mi, ale ameryka jest tańsza od polski.

      Usuń
  5. bardzo ciekawy dla mnie blog!Za kilka lat już na emeryturze będę chciał zrealizować marzenie zwiedzenia USA.Jak skontaktować się z autorami? Janek

    OdpowiedzUsuń
  6. Sorry!Mój e-mail:janek.kosicki@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Nasz e-mail to zawszewdrodze@gmail.com. Co dzień też sprawdzamy komentarze, także to też jest dobry pomysł na kontakt z nami, szczególnie jeśli jakiś wpis wymaga uzupełnienia, lub jeśli macie jakieś specjalne życzenia co do tego, o czym chcielibyście tu przeczytać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeliczając 1 dolar na 3 złote, to ceny są takie same, z tym że alkohol jest tańszy o ok 45 % w USA(dzieki za fotke z supermarketu:)).Ceny jedzenia podobne a nawet troche nizsze niz w Polsce, ja żyję we Wrocławiu i tu jest drożej niż w Warszawie (głównie w sezonie pażdziernik-luty czyli napływ studentów). Co do mieszkania 1500 dolarów to 4 500 zł w zaokrągleniu, to standardowa cena za lokum we Wrocku z takimi udogodnieniami. Tyle że w USA w supermarkecie zarobisz 1300 dolarów, a w polsce 350 dolarów na miesiąc ze te sama prace.wiec chyba lepiej opłaca się w USA.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Staramy się tu na tym blogu na każdym kroku zwalczać obiegową opinię, że Stany są tanie. Przykro mi, ale nie są. My naprawdę zaopatrujemy się w najtańszym z możliwych sklepów, i tu ceny są zbliżone do polskich. To nasze lokum to też nie jest jakiś luksus tylko tutejszy standard. Bo dla porównania w Łodzi, naszym mieście, możesz wynająć zgrabną kawalerkę za nieco ponad 1000zł, tu nie masz takiej możliwości. Taka supermarketowa pensja, czyli 1300$ starczyłaby dokładnie na nasz czynsz, zabrakło by na gaz i prąd i net i tel. Siłownia i basen na osiedlach Kalifornii jest czymś tak zwyczajnym jak u nas dawniej trzepak:) A rozumiem, że to 1500$ za mieszkanie we Wrocku to raczej za takie ładniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co napisałaś, to szeregowego pracownika fast-foodu stać tam na wynajęcie mieszkania, a Polsce za 1300 zł to dużym mieście to jest garaż, albo kawalerka na końcu świata z karaluchami gratis. Teraz weź małżeństwo, w którym oboje pracują w McDonald's - razem mają 3tyś USD? Da się za to przeżyć? Czytając Twoje posty - bez żadnego problemu (1300 mieszkanie, 200 paliwo, niech 200 na rachunki, 300 na jedzenie - nadal zostaje 1000$ - prosta matematyka). Weźmy teraz małżeństwo, które pracuje w Polsce w McDonalds - jeśli wyciągną 2000zł miesięcznie to będzie sukces. Niech zapłacą 1300zł za mieszkanie (jeśli znajdą), 500 zł za paliwo, 200zł za rachunki to właśnie umarli z głodu :( :( :( Panie Świeć nad ich duszami....

      Usuń
  10. Pensje są aż takie niskie w USA ? Na salary.com IT zarabia 3000$/m, a lekarze nawet do 6000$/m.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pensje, tak jak wszędzie są zróżnicowane. Tak jak wspomniałam powyżej, szeregowy pracownik fast-foodu czy marketu dostanie dajmy na to 1500$. Ale rozważmy coś z wyższej półki, lekarz powiadasz, niech dostanie 5tys$ m-c. Czyli po opodatkowaniu, zależnie od regionu, u nas byłoby to 3200$. Po odjęciu rachunków na wynajęcie domu, telefon, prąd, gaz i ubezpieczenie zostajesz z połową tego. Na benzynę wydajemy 200$ miesięcznie, jedzenie- w najtańszym z marketów, kolejne 200$ minimum, jeśli nie podróżujesz, tylko siedzisz na pupie i nic Ci więcej do szczęścia nie trzeba, to przy pensji 5k. starczy ci jeszcze na jakiś fajny ciuch, kino czy jedzenie na mieście. Jeśli 2 osoby w rodzinie tyle zarabiają, to jesteście już niemal krezusami;)

    OdpowiedzUsuń
  12. AMERYKA TO JEST PIEKNY FRANCOWATY DZIKI KRAJ,DLATEGO WARTO TAM JECHAC

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajny blog, ktory mowi prawde. Musze sie zgodzic z wyzej podanymi cenami... na dowod moge powiedziec ze jestem w la juz 1,5 roku i mieszkam w kupionym za grosze vw transporterze. Zyje tu jedynie z odsetek jakie pracuja na mnie na lokacie co daje mi ok. 275 $ mies. I tak jak autor tekstu musze sie zgodzic ze to 275$ mies. ( w moim przypadku) starcza na wyzywienie na styk. Ale nie nazekalem nigdy na glod... Takie zycie wybralem, tutaj mam slonce caly rok, nie pracuje i ucze sie surfing'u ... Z dala od problemow ale takiego zycia krolewskim bym nie nazwal. cos za cos, ale zastanawia mnie jedna , dosyc przyziemna rzecz, a mianowicie: czy nie wiecie w jakim konkretnie sklepie mozna dostac tanie konserwy. Z gory dziekuje i gratuluje dobrej roboty bo blog naprawde fajnie ukazuje tutejsze realia.
    Jesli ktos ma jakies pytania piszcie na moj email: krzysiekdruc@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli myślisz o mięsnych konserwach, to niestety nie podpowiemy, bo jesteśmy wegetarianami. My większość zakupów spożywczych robimy w Food4Less, jak dla nas najtańsze warzywa, owoce, makarony.... Dzięki za miłe słowa i pozazdrościć sposobu na życie!

    OdpowiedzUsuń
  15. rowniez dziekuje, no i oczywiscie zycze powodzenia !
    Wczoraj znalazlem cos fajnego, ale caly dzien schodzilem... ;) warto bylo
    krzysiekdruc

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam, mam takie pytanie. Otóż w pazdzierniku planuje wyjechac na rok do Stanow jako aupair. I mam dwa pytania - czy znacie moze biuro aupair Cultural Care? Jesli tak, to chcialabym sie dowiedziec czy jest wiarygodne... Oraz rzecz druga - zarabialabym ok 750 $/ mc, jednak wyżywienie oraz zakwaterowanie jest juz zapewnione. Da sie jakos z tego wyzyc w Stanach? To moj pierwszy wyjazd i bardzo sie boje:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Nie mam zielonego pojęcia o agencjach pracy au pair, nic w tym zakresie Ci nie pomogę, ale tu możesz znaleźć coś dla siebie: http://bliskodosanfrancisco.blogspot.com/ to blog dziewczyny z Polski, która pracuje jako au pair w SF.
      2. Jeśli masz zapewnione wyżywienie z zakwaterowaniem, to znaczy, że cała kasa idzie na twoje "zachcianki". Nawet jakbyś grosza nie zarobiła, to nie miałabyś się czym martwić. Starczy Ci i na ciuchy i na kosmetyki i na kino i na kawkę i jeszcze zostanie na jakieś wakacje:) Naprawdę, jeśli nie musisz płacić na jedzenie i dach nad głową, to 750$ to całkiem sporo:)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź:-))))

      Usuń
  17. Kosztem nie jest jedzenie .Prawdziwe wydatki to dom i jego utrzymanie,samochód, dojazdy,ubezpieczenie,szkoła dla dzieci itp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oczywiście, zgadzamy się z Tobą, że jedzenie to tylko ułamek wydatków, ale zagląda tu mnóstwo ludzi planujących podróż i dla nich to właśnie koszt jedzenia jest często dominujący.

      Usuń
  18. Alllle w Polsce też nie jest tanio.

    Koszta jedzenia są podobne. Wynajem mieszkania w ciekawszej okolicy również drogi i nie zapowiada się że to koniec wzrostów cen (nie pensji). Mam 27 lat, mieszkam i pracuję w Wa-wie. Za kawalerkę 28m2 płacę z licznikami i innymi opłatami 2000 PLN miesięcznie. Jedzenie miesięcznie około 700 PLN. Tak więc to mnóstwo kasy. A do tego inne opłaty - ubezpieczenie, paliwo. W PL paliwo obecnie jest prawie 2 razy droższe niż w USA, elektronika i odzież również droższe. Byłem w USA 4 lata temu (konkretnie w NY) i uważam że życie w stanach jest łatwiejsze dlatego po raz drugi złożyłem wniosek o Green Card. Może w tym roku się uda.
    Pozdrowienia dla autorów blogu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednym zgadzamy się w 100%. Życie w Stanach jest dużo łatwiejsze (i przyjemniejsze)!

      Usuń
  19. http://www.european-deli.com/imports.htm
    Soki Tymbark :) Kasze pewnie też się znajdą :) Smacznego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam
    Ja mam pytanie ciut innej tresci. Zastanawiam się ile w USA kosztują książki, zwlaszcza e-booki. Chodzi mi raczej o to jak postrzegana jest cena. Czy 7-8 dolarow za e-booka postrzegane jest jako atrakcyjna cene?
    piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trudne pytanie... Przede wszystkim zacznijmy od tego, że Amerykanie nie są takimi piratami jak Polacy (no judging), więc jeśli chcą coś mieć to za to płacą. Proste. Wg mnie jest to bardzo atrakcyjna cena. Nawet jak na polskie warunki. Jeśli kawa kosztuje 5-6$, albo kanapka, to dolar, dwa więcej za e-booka wydaje się być bardzo przystępną ceną.

      Usuń
    2. dziekuje za odpowiedz:) pisze z punktu widzenia autora. pierwsza cene ustalilem na 3 dolary i zainteresowanie bylo male. podnioslem cene na 6 i zaintereswoanie sie zwiekszylo :). wiec przyszlo mi do glowy czy produkt za 3 dolary nie jest postrzegany jako malo wartosciowy. analizujac ceny ebookow na amazonie widze ze najrozsadniejsza cena za ksiazke, ktorej napisanie wymaga nakladu czasu i pieniedzy jest ok 10 dolarow. ja niestety wciaz to przeliczam i wydaje mi sie ze mimowszystko 10 doalarow to sporo.

      Usuń
    3. Muszę to koniecznie zapamiętać:) Tak przyszłościowo.

      Usuń
  21. Jeśli chodzi o kaszę, to można ją kupić jako barley lub pearl barley - będzie to kasza jęczmienna, bo ja taką lubię i kupuję. Pewnie na tym samym stoisku /ryż i różne ziarenka sojowe/ gryczana też się znajdzie.
    Ameryka to super kraj.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej, dzięki za info:) Post ma grubo ponad 2 lata od tego czasu znacznie lepiej radzimy sobie pomiędzy sklepowymi pułkami. Szczególnie uratowały sytuację niewielkie markety z jedzeniem z Azji i Bliskiego Wschodu, tam odnaleźliśmy i kasze i mak i siemię lniane:)

    OdpowiedzUsuń
  23. W Polsce też mamy dopowiedniki donatów. Nazywaja sie oponki. Najpyszniejsze to te zrobione przez moja babcię :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. A jak wygląda sytacja z kapustą. Czy amerykanie znają kapustę kiszoną?
    jeśli tak jak się nazywa po amerykańsku
    a jeszcze jedno
    czy jesli znają czy rozrózniają kapustę kiszoną od kwaszonej ?:)
    pozdrawiam
    piotr

    OdpowiedzUsuń
  25. Amerykanie maja kasze, kapuste kiszona (w kazdym sklepie) i pierogi, ktore nazywaja sie pierogi. Wg. mnie Kalifornia to raj dla wegetarianow. Cala masa warzyw dostepna przez okragly rok i do tego z lokalnych upraw. CO z tego, ze nie ma przetworzonych kotlecikow sojwych, skoro w kazym sklepie dostanie sie tofu i tempeh, co jest znacznie zdrowsze niz ten przetworzony susz sojowy. Nie wspominajac, ze niefermentowana soje nalezy ograniczac ze wzgledu na fitoestrogeny. Coraz czesciej w sklpach dostepne sa maki roznego radzaju: pelnoziarnista, zytnia, gryczna i migdalowa.
    Co do kaszy gryczanej w LA, to dostepna jest w Europejskim sklepie:
    J & T European Gourmet Foodmore info‎
    1128 Wilshire Boulevard
    Santa Monica, CA 90401
    (310) 394-7227

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam mam pytanie jak drogie są rozmowy do polski ze stanów ?pozdrawiam Krzysiek

    OdpowiedzUsuń
  27. Czy możecie mi powiedzieć, czy w LA jest jakaś knajpka z polskim jedzeniem (niedroga)? Gdzie mozna kupić jakieś polskie gotowe dania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się, że w Santa Monica jest Restauracja Warszawa, ale nie jestem pewna, czy mają tam jedzenie na wynos...

      Usuń
  28. Najważniejsze, że alkohol jest tani ;)

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com