06.04.2011

Grammy Museum w Los Angeles

Po wielkich emocjach sportowych, jakimi było oglądanie Marcina Gortata (naszego chłopaka z Bałut), wygrywającego z lokalnymi Clippersami, przyszedł czas na obcowanie ze sztuką. 

Przebiegnięcie ze Staples Center do Grammy Museum trwa zaledwie pięć minut. Wystarczyło, by ulewny deszcz schłodził nasze rozpalone przez Phoenix Suns ciała. Natomiast spacer przez Grammy Walk of Fame (odpowiednik hollywoodzkiego Walk of Fame, tylko ze zwycięzcami muzycznych nagród Grammy) rozgrzał nasze dusze. W kasie powiedziano nam, że nasze kupony znalezione gdzieś w sieci zaoszczędzą nam $10 (z $13/os na $8/os). 

UWAGA! Czasem na grouponie można kupić 2 bilety w cenie jednego - KLIK!

Designersko malowane gitary Fendera przy samym wejściu spowodowały, że dostałem gęsiej skórki, ale to na widok oryginalnej statuetki przekazanej przez Beatlesów opadła mi przysłowiowa “kopara”. W muzeum mieliśmy okazję podziwiać kolejne kreacje Króla Michaela, czy gitarę Elvisa. 

Godzinami mógłbym siedzieć w kabinach z filmami szkoleniowymi jak nagrywać wokale, jak miksować, realizować płyty, albo w pokojach akustycznych z różnymi rodzajami nagłośnienia, albo słuchając historii różnych gatunków muzycznych. 
Największe wrażenie zrobiła jednak na mnie specjalna wystawa poświęcona Johnowi Lennonowi. Wśród wszelkich gadżetów, instrumentów, filmów, fotografii, znalazła się mała gablotka z przekazanym przez Yoko Ono rękopisem tekstu “Imagine”. 
A piętro niżej historia hip-hopu no i oczywiście sklepik (jak zawsze w USA, bardzo dobrze zaopatrzony, były w nim nawet dziecięce malowanki z okładkami Beatlesów:).
Oficjalna strona muzeum tutaj.






     Imagine 
there's no countries
It isn't hard to do
Nothing to kill or die for
And no religion too 

Imagine all the people

Living life in peace   








1 komentarz:

  1. Ciekawe czy po dzisiejszych artystach też pozostanie taka spuścizna.... ?!? Czy ktoś w przypływie weny notuje na czym popadnie? Mam wrażenie, że dziś branża IT zdominowała trochę prawdziwy talent...., eh....


    Całusy
    3M.

    OdpowiedzUsuń

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com