04.02.2011

Julian: w krainie cydrem płynącej i szarlotką pachnącej


W drodze do Anza-Borrego State Park zahaczyliśmy o Julian. Najpierw nic nie zapowiadało, że zbliżamy się do jabłkowego eldorado, po wzdłuż drogi mijaliśmy jedynie sady pomarańczowe, gdzie jedno przy drugim rosły drzewka z gałęziami prawie łamiącymi się pod ciężarem cytrusów. 


Ale jak tylko wjechaliśmy do miasteczka nie mieliśmy wątpliwości, że to najlepsze miejsce w Stanach na szarlotkę. Miasteczko sielskie, urocze, jak wyjęte z filmów sprzed lat. Planujemy powrót jesienią, na dni jabłek:)))









Cydr 1$, szarlotka 15$, wniosek: w USA bardziej opłaca się pić niż jeść;)


1 komentarz:

Masz coś do dodania? Chcesz o coś zapytać? Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz skomentować nasz wpis:)

Prawa autorskie

Fotografie i teksty zamieszczone na tym blogu są naszą własnością. Wszelkie kopiowanie, powielanie i publikowanie może odbyć się wyłącznie za naszą zgodą. Chcesz wykorzystać naszą pracę- skontaktuj się z nami: zawszewdrodze@gmail.com